Absolutny rekord na termometrach
Ziemia znów przekroczyła kolejną klimatyczną granicę. Europejski program obserwacji Ziemi Copernicus poinformował, że zanotowana w ubiegłą sobotę średnia dzienna temperatura wód powierzchniowych oceanów osiągnęła poziom 21,1°C. To absolutny rekord w historii pomiarów, który o włos pobił poprzedni najlepszy wynik wynoszący 21,09°C z marca 2024 roku.
Co budzi największy niepokój badaczy? Terminy. Globalne temperatury mórz i oceanów zazwyczaj szybują w górę w marcu oraz kwietniu, kiedy na półkuli południowej kończy się lato. Notowanie takich wartości w sierpniu to anomalia, która pokazuje, że błękitne płuca planety są poddawane bezprecedensowej presji.
Zbieg okoliczności czy fatalny scenariusz?
Za ten stan rzeczy odpowiada mikstura dwóch potężnych czynników. Z jednej strony mamy powolne, ale nieustępliwe globalne ocieplenie napędzane ludzką działalnością, z drugiej – gwałtownie budzące się do życia cykliczne zjawisko El Niño.
Warto spojrzeć na liczby. Jak wyjaśniał w rozmowie z PAP oceanolog prof. Jacek Piskozub z Instytutu Oceanologii PAN, tegoroczne El Niño rozwija się w zabójczym tempie. Powołując się na dane Narodowej Agencji Oceanów i Atmosfery (NOAA), naukowiec wskazał, że anomalia temperatury na środkowym Pacyfiku osiągnęła aż +2,7°C. Wyższą wartość odnotowano dotychczas tylko raz – w pamiętnym 2015 roku.
- Poprzednie cykle: osiągnięcie podobnych anomalii zajmowało zazwyczaj 9–10 tygodni (przypadając na listopad).
- Tegoroczny scenariusz: ten sam próg pękł zaledwie po 4 tygodniach.
– El Niño zrobiło się więc gwałtowniejsze i intensywniejsze niż poprzednie – ocenił prof. Jacek Piskozub, dodając, że modele klimatologiczne dają obecnie aż 100 procent szans na to, że zjawisko to potrwa przynajmniej do końca roku. Tak pełna jednomyślność modeli to w świecie nauki rzadkość.
Co to oznacza dla nas?
Ciepły ocean to potężny magazyn energii. Oddając do atmosfery nadwyżki ciepła oraz wilgoci, podkręca ekstremalne zjawiska pogodowe – od gwałtownych burz i ulewnych deszczy po niszczycielskie susze. Ponadto cieplejsza woda słabiej absorbuje dwutlenek węgla, co dodatkowo osłabia naturalny system obronny planety.
A co z Polską? Eksperci uspokajają, że bezpośredni wpływ El Niño na naszą szerokość geograficzną w miesiącach letnich jest znikomy. Niemniej jednak żyjemy w zamkniętym systemie naczyń połączonych, gdzie każdy ułamek stopnia w górę na globalnych wykresach przekłada się na realne zmiany w gospodarce, cenach żywności i stabilności klimatycznej całego globu.
Źródło: RSS Popularyzacja

KOMENTARZE