Wielki powrót kontrowersyjnego tematu
Data: **27 sierpnia 2026 roku**. Bruksela znów musi zmierzyć się z potężną presją finansową i polityczną. Cztery państwa Unii Europejskiej – **Polska, Niderlandy, Hiszpania oraz Szwecja** – wystosowały oficjalny list do unijnych władz. Ich cel jest jasny: natychmiastowy powrót do debaty na temat wykorzystania **zamrożonych rosyjskich aktywów państwowych**.
Pismo, do którego dotarł portal *Politico*, trafiło na biurko szefowej unijnej dyplomacji **Kai Kallas** oraz irlandzkiej minister spraw zagranicznych **Helen McEntee** (Irlandia sprawuje obecnie prezydencję w Radzie UE). Impulsem do działania stało się nadchodzące nieformalne spotkanie szefów dyplomacji państw członkowskich w irlandzkim Wicklow, zaplanowane na początek września.
Dziura budżetowa Ukrainy i rosnące obawy
Skąd ten nagły pośpiech? Sytuacja finansowa Ukrainy staje się krytyczna. Prezydent Wołodymyr Zełenski alarmował niedawno o gigantycznej luce w budżecie obronnym Kijowa, która sięga już **23–27 miliardów euro**. Uzgodniona wcześniej przez Unię pożyczka w wysokości **90 miliardów euro** może po prostu nie wystarczyć na pokrycie długoterminowych potrzeb wojennego państwa.
Sygnatariusze listu nie pozostawiają złudzeń. Wskazują, że konfrontacja z Rosją trwa, a koszty jej powstrzymywania obciążają całą Wspólnotę. Trzeba szukać nowych, odważnych rozwiązań.
- Ponad **200 miliardów euro** zamrożonych rosyjskich aktywów wciąż leży zamrożonych w Europie.
- Większość tej kwoty – ok. **185 miliardów euro** – spoczywa w belgijskiej izbie rozliczeniowej **Euroclear**.
- Dotychczasowe plany utknęły w martwym punkcie głównie przez opór Belgii, która obawia się rosyjskich odwetów prawnych i utraty miliardowych zysków z odsetek.
Sikorski nie owija w bawełnę: Agresor musi zapłacić
Wpływowy głos w dyskusji od dawna ma Polska. Wicepremier i minister spraw zagranicznych **Radosław Sikorski** wielokrotnie podkreślał kluczową wagę tego posunięcia, zaznaczając, że od rosyjskich miliardów może zależeć ostateczny wynik wojny.
– *To agresor musi zapłacić za konsekwencje swojej agresji* – brzmi niezmienne stanowisko polskiej dyplomacji.
Warszawa wraz z partnerami domaga się od Komisji Europejskiej wypracowania alternatywnych ram prawnych i technicznych. Chodzi o to, by stworzyć mechanizm odporny na ewentualne weto pojedynczych krajów i zmusić Moskwę do sfinansowania zniszczeń, które sama spowodowała, odciążając jednocześnie europejskich podatników. Czy Bruksela odważy się postawić wszystko na jedną kartę? Najbliższe tygodnie pokażą, czy opór Belgii uda się przełamać.

KOMENTARZE