Fatalna pomyłka sztabu i ogromna złość piłkarza
Czwartkowy wieczór w Częstochowie przyniósł kibicom Rakowa całą masę skrajnych emocji, jednak finał rywalizacji w eliminacjach Ligi Konferencji okazał się dla „Medalików” niezwykle bolesny. Oprócz odpadnięcia z europejskich pucharów po zaciętej dogrywce z Hajdukiem Split (ostatecznie 2:3 w meczu i 4:5 w dwumeczu), na ustach wszystkich znalazła się kuriozalna sytuacja z końcówki regulaminowego czasu gry.
W 84. minucie spotkania sztab szkoleniowy Rakowa przeprowadzał zmiany, które miały odświeżyć zespół. Na murawie w miejsce Michaela Ameyawa miał pojawić się Isak Brusberg, jednak doszło do katastrofalnego nieporozumienia. Osoba odpowiedzialna za obsługę elektronicznej tablicy błędnie wpisała lub wyświetliła numer zawodnika. To wcale nie reprezentant Polski miał opuścić boisko.
Karny cios i bezradność sztabu
Ameyaw, widząc swój numer świecący się na urządzeniu technicznym, w pełni profesjonalnie – choć w głębi duszy zszokowany – poddał się decyzji i zszedł do strefy zmian. Dopiero gdy piłkarz znalazł się poza linią boczną, szkoleniowcy zorientowali się, że doszło do brzemiennej w skutki pomyłki. Na korektę było jednak za późno – przepisów i faktu opuszczenia placu gry przez gracza nie dało się już cofnąć.
Reakcja 25-letniego skrzydłowego była natychmiastowa. Jak relacjonował obecny na stadionie dziennikarz Kamil Głębocki, dowiedawszy się o absurdalnym błędzie technicznym, Ameyaw wściekły podbiegł do ławki rezerwowych i z ogromną siłą kopnął w zadaszenie, nie ukrywając frustracji. Sytuację tę szeroko komentowano na polskich stadionach i w mediach społecznościowych jako wręcz podręcznikowy przykład braku komunikacji.
Gorzki koniec europejskich marzeń
Pomyłka ze zmianą idealnie oddała nerwową atmosferę tamtego wieczoru. Raków, który do rewanżu przystępował po wyjazdowym remisie 2:2 w Chorwacji, musiał od samego początku odrabiać straty. Mimo że „Medaliki” walczyły ambitnie – m.in. grając od 55. minuty z przewagą jednego zawodnika po czerwonej kartce dla Adriona Pajazitiego – ostatecznie o losach awansu do fazy ligowej Ligi Konferencji zadecydowała dogrywka. W niej lepszy okazał się Hajduk, pieczętując wygraną 3:2.
Dla ekipy z Częstochowy to potężny cios i przedwczesny koniec marzeń o europejskich pucharach w tym sezonie. Zamiast walki na międzynarodowej theadzie, podopieczni trenera muszą szybko skoncentrować się na krajowym podwórku, a w klubie z pewnością dojdzie do wewnętrznych rozmów na temat amatorskich błędów technicznych, które w decydującym momencie osłabiły zespół na boisku.

KOMENTARZE