Bolesny koniec marzeń o wielkim szlemie
We wtorek, 25 sierpnia 2026 roku, polscy fani tenisa przeżyli spore emocje, które w ułamku sekundy zamieniły się w rozczarowanie. Maks Kaśnikowski (253. ATP) stanął do walki w pierwszej rundzie kwalifikacji do wielkoszlemowego US Open. Jego rywalem na nowojorskich kortach był utalentowany Norweg Nicolai Budkov Kjaer (149. ATP). Starcie na terenie USTA Billie Jean King National Tennis Center przyniosło niesamowitą dramaturgię, jednak zakończyło się bolesną porażką Polaka 6:7 (2), 6:4, 4:6.
Niewykorzystane szanse i zacięty bój
Początek spotkania od samego początku ukazał ogromną nerwowość z obu stron. W pierwszym secie gra toczyła się według dyktatury serwujących, doprowadzając do stanu 6:6. Polak miał swoje szanse, lecz w tie-breaku musiał uznać wyższość przeciwnika, przegrywając go gładko 2:7.
Kaśnikowski nie zamierzał jednak składać broni. W drugiej partii szybko narzucił swój rytm, zaliczył przełamanie i kontrolował przebieg wydarzeń, zamykając tę odsłonę wynikiem 6:4. Wydawało się, że momentum przesunęło się na stronę reprezentanta Polski.
Cudowna Pogoń i bolesny cios na koniec
Trzeci, decydujący set rozpoczął się koszmarnie dla Kaśnikowskiego. Norweg błyskawicznie odskoczył na wynik 4:1, spychając Polaka nad sam przepaść. I wtedy stało się coś niespodziewanego — Kaśnikowski dokonał cudu, wygrywając kolejne gem za gemem i doprowadzając do wyrównania na 4:4.
Gdy wydawało się, że psychiczna przewaga jest po stronie Polaka, w kluczowym momencie dziesiątego gema nadszedł zimny prysznic. Przy stanie 4:6 i piłce meczowej dla rywala, Kaśnikowski popełnił błąd, który przesądził o losach spotkania. Po prawie trzech godzinach walki (konkretnie 2 godzinach i 42 minutach) to młody Norweg cieszył się z awansu do kolejnej rundy eliminacji, a Polak musiał pożegnać się z nowojorskim turniejem.

KOMENTARZE