Koszmar na ulicach Brukseli: Seria krwawych strzelanin i bezradność władz

Strona głównaMiasto

Koszmar na ulicach Brukseli: Seria krwawych strzelanin i bezradność władz

Nocne pobudki od RCB to nowa rzeczywistość. Polacy dostają SMS-y, ale pytają o jedno
Rosyjski dron-rakieta uderzył w Mołdawię. Maia Sandu mówi o celowych prowokacjach i wspomina Polskę
Rosyjska telewizja liczy polski sprzęt. Jak Kreml zareagował na defiladę na Wisłostradzie

Wojna gangów paraliżuje stolicę Belgii

Pod koniec sierpnia 2026 roku Bruksela po raz kolejny stała się areną bezwzględnych porachunków gangsterskich. W ciągu zaledwie kilku dni w stolicy Belgii doszło do serii brutalnych incydentów z użyciem broni palnej, które wstrząsnęły lokalną społecznością. Sytuacja w mieście jest napięta jak nigdy dotąd, a statystyki policyjne nie pozostawiają złudzeń — stolica Europy zmaga się z falą przestępczości na skalę, której wcześniej nie widziano.

Głównym punktem zapalnym stała się gęsto zaludniona dzielnica Saint-Gilles, gdzie w ciągu zaledwie trzech dni odnotowano kilka poważnych incydentów z użyciem broni. Przestępcy nie patrzą na konsekwencje — strzelaniny wybuchają w środku dnia lub nad ranem na oczach przypadkowych świadków, w pobliżu kawiarni i miejsc zabaw dzieci.

Kalendarium przemocy: Od Anderlechtu po Saint-Gilles

Fala eskalacji rozpoczęła się w piątkowy wieczór, kiedy zamaskowani napastnicy poruszający się na hulajnogach elektrycznych podjechali pod komisariat policji w dzielnicy Anderlecht. Używając broni automatycznej, ostrzelali budynek, zostawiając na elewacji kilkanaście śladów po kulach. Cudem nikt nie ucierpiał, jednak ekspertom nie trzeba tłumaczyć, że był to symboliczny i bezczelny atak na państwowy aparat bezpieczeństwa.

W kolejnych dniach terror przeniósł się na ulice Saint-Gilles:

  • Sobota wieczór: Na ruchliwym skrzyżowaniu postrzelono w nogę mężczyznę.
  • Niedziela rano: Padły kolejne strzały, a pocisk uderzył bezpośrednio w okno prywatnego mieszkania.
  • Poniedziałek nad ranem: Doszło do najpoważniejszego incydentu przy Chaussée de Forest — sprawca otworzył ogień z broni automatycznej, raniąc jedną osobę, która w ciężkim stanie trafiła do szpitala.

Podczas natychmiastowej obławy policja zatrzymała dwie osoby podejrzewane o udział w strzelaninach oraz zabezpieczyła arsenał obejmujący m.in. cztery sztuki broni, w tym broń o charakterystyce wojskowej i pistolety.

Tragiczne statystyki i krzyk rozpaczy lokalnych władz

Skala zjawiska przeraża. Według oficjalnych danych federalnych, od początku 2026 roku do końca lipca w Brukseli odnotowano już 57 strzelanin bezpośrednio powiązanych z handlem narkotykami. Dla porównania — w całym ubiegłym, również rekordowym 2025 roku, odnotowano 101 takich incydentów. Oznacza to, że tegoroczny próg przemocy rośnie znacznie szybciej. W wyniku dotychczasowych starć zginęły dwie osoby, a ponad dwadzieścia zostało rannych.

Lideri samorządowi nie gryzą się w język. Burmistrz Saint-Gilles, Jean Spinette, w dramatycznym apelem zwrócił się do rządu federalnego: Ktoś musi nam przyjść z pomocą. Sytuacja wymyka się spod kontroli. Politycy opozycji wytykają rządzącym bezradność, wskazując, że brukselskie ulice stały się poligonem dla bezwzględnych karteli narkotykowych operujących m.in. niedaleko strategicznego portu w Antwerpii. Służby bezpieczeństwa zapowiadają wzmocnienie patroli, ale mieszkańcy i lokalni przedsiębiorcy coraz częściej zadają sobie pytanie: czy państwo nie przegrało już tej wojny?

Źródło: Świat – Świat w RMF24

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
DISQUS: