Karuzela emocji w stolicy Niemiec
Stolica Niemiec na kilka dni stała się europejską stolicą szybkiego ping-ponga. W trwającym turnieju WTT Feeder Berlin 2026 polska kadra przeżywa zarówno chwile radości, jak i gorycz porażki. Przy stołach rozstawionych w TT DOME HEYSE25 toczy się bezwzględna walka o każdą piłeczkę, punkty do światowego rankingu oraz pulę nagród wynoszącą 30 000 dolarów.
Choć eliminacje przesiały stawkę i wyeliminowały część naszych zawodniczek, w grze pojedynczej wciąż mamy swoich żelaznych reprezentantów. Kto radzi sobie najlepiej w niemieckim piekle faworytów?
Bajor i Badowski ciągną wózek
Najgłośniej jest o dwójce naszych liderów. Natalia Bajor oraz Marek Badowski pokazali klasę i z powodzeniem przebrnęli przez początkową fazę zmagań w singlu. Badowski, rozstawiony z numerem ósmym w turnieju męskim, potwierdza, że aspiruje do ścisłej czołgowej europejskiej.
Nie wszystko jednak poszło po myśli polskiego sztabu szkoleniowego. Z turniejem singlowym pożegnały się już niestety:
- Katarzyna Węgrzyn
- Zuzanna Wielgos
- Mateusz Zalewski
Margines błędu w cyklu WTT Feeder praktycznie nie istnieje. Słabszy początek seta, chwila dekoncentracji przy własnym serwisie i po zawodach. Taka to specyfika międzynarodowego grania na najwyższych obrotach.
Nadzieja w grach podwójnych
Mimo przetrzebionego składu w singlu, Biało-Czerwoni nie składają broni. Prawdziwa siła naszej ekipy w Berlinie może objawić się w grach podwójnych. Jak poinformowały źródła bliskie reprezentacji, w grach podwójnych mamy jeszcze trzy silne pary, które wciąż liczą się w turniejowej bójce o medale.
Przed naszymi zawodnikami decydujące spotkania. Zmagania w Berlinie to dla nich również poligon doświadczalny przed zbliżającymi się powoli prestiżowymi wyzwaniami w kraju oraz jesiennymi mistrzostwami Europy. Transmisje z turnieju śledzą tysiące fanów przed ekranami – presja rośnie z godziny na godzinę.

KOMENTARZE