Problem, o którym rzadko się mówi
Przewlekła choroba nerek (PChN) po cichu niszczy organizmy milionów Polaków. Z danych medycznych wynika, że problem ten może dotyczyć już ok. 4,7 miliona osób w kraju. Co przerażające, aż 95% z nich nie ma pojęcia o swojej chorobie. Nerki nie bolą we wczesnych stadiach. Pracują w ukryciu, aż do momentu, gdy dochodzi do ich całkowitej niewydolności.
Kiedy pacjent w końcu trafia do lekarza, często jest już za późno na leczenie zachowawcze. Jedynym ratunkiem staje się sztuczne oczyszczanie krwi.
Miliony na końcowy etap, grosze na profilaktykę
System ochrony zdrowia w Polsce od lat mierzy się z zarzutami o błędne priorytety. Jak wskazywała w swoich raportach Najwyższa Izba Kontroli, lwią część budżetu przeznacza się na zaawansowane procedury ratujące życie, podczas gdy profilaktyka praktycznie kuleje.
- Ponad 60% pacjentów rozpoczynających dializoterapie wcześniej nigdy nie konsultowało się z nefrologiem.
- Wydatki na leczenie schyłkowej niewydolności pochłaniają ogromne fundusze, podczas gdy wykrywalność na poziomie POZ pozostawia wiele do życzenia.
Lekarze rodzinni oraz specjalistyczne poradnie zmagają się z brakami kadrowymi, a kolejki do nefrologów w ostatnich latach drastycznie się wydłużyły.
Codzienność na stacji dializ
W Polsce regularnie dializowanych jest ponad 20 tysięcy pacjentów. Co roku kolejnych 6,5 tysiąca chorych musi wdrożyć leczenie nerkozastępcze. Standardowa hemodializa wymaga spędzenia kilku godzin w ośrodku, zazwyczaj trzy razy w tygodniu. To wyrok logistyczny i psychiczny, który wywraca życie całej rodziny do góry nogami.
– Z dializą można żyć długo i normalnie funkcjonować, a najdłużej leczeni pacjenci są z nią związani od ponad 30 lat – zaznacza Wojciech Marcinkowski, dyrektor medyczny Fresenius NephroCare Polska. Taka egzystencja to jednak ciągła walka o sprawny dostęp naczyniowy i lęk przed powikłaniami. Alternatywą bywa dializa otrzewnowa lub przeszczep, jednak na nerkę od dawcy czeka się miesiącami, a sama procedura kwalifikacyjna ciągnie się w nieskończoność.
Co można zmienić?
Eksperci nie mają wątpliwości: bez masowych badań przesiewowych sytuacja będzie się pogarszać wraz ze starzejącym się społeczeństwem. Proste i tanie badania – takie jak pomiar poziomu kreatyniny we krwi czy test na obecność białka w moczu – mogłyby uratować tysiące istnień, zanim pacjent trafi na stację dializ. Na razie jednak statystyki pozostają bezlitosne.
Źródło: www.rynekzdrowia.pl

KOMENTARZE