Kiedy normalny kryzys zamienia się w biznes na emocjach? Prof. Bąbel obnaża mity o psychoterapii

Strona głównaZdrowie

Kiedy normalny kryzys zamienia się w biznes na emocjach? Prof. Bąbel obnaża mity o psychoterapii

Czy fani ciężkich brzmień naprawdę mniej cierpią? Zaskakujące wnioski naukowców z Wacken
Nie każdy pies leczy lęki. Zaskakujące wnioski naukowców o nastolatkach i ich pupilach
Logiczny paradoks umysłu: dlaczego zwolennicy spisków wierzą w sprzeczności?

Biznes oparty na ludzkiej samotności

Żyjemy w świecie, który z jednej strony pęka w szwach od komunikatorów, z drugiej – cierpi na chroniczną, wszechobecną izolację. Straciliśmy naturalną sieć oparcia w postaci bliskich relacji, sąsiadów i rodziny. Co robimy w zamian? Płacimy za rozmowę, bo brakuje nam kogoś, kto po prostu bezinteresownie by wysłuchał.

Temat ten mocno wybrzmiewa w publicznej debacie oraz na kartach książki „Wojna o psychoterapię. Między nauką, praktyką, biznesem i polityką” autorstwa prof. dr. hab. Przemysława Bąbla z Uniwersytetu Jagiellońskiego. Psycholog wprost punktuje mechanizmy, które sprawiają, że gabinety terapeutyczne pękają w szwach, a sama dziedzina coraz częściej przypomina pole ideologicznej i rynkowej walki.

Nie każdy kryzys to choroba

Współczesna kultura wmawia nam jedną, niezwykle dochodową bzdurę: każdy spadek formy, każdy smutek, żałoba czy życiowy zakręt to od razu „zaburzenie”, które wymaga profesjonalnej interwencji. To nieprawda. Ludzkie życie z definicji składa się z cierpienia, trudności i kryzysów, które są naturalnym elementem egzystencji, a nie jednostką chorobową do natychmiastowego „naprawienia”.

Profesor Bąbel przypomina twarde fakty: psychoterapia bywa potężnym i skutecznym narzędziem, ale nie każdy jej potrzebuje. Co więcej – nie każda metoda działa na każdy problem. Wrzucanie wszystkich trudności do jednego worka z napisem „terapia” napędza gigantyczną machinę finansową, spychając na margines tradycyjne, ludzkie formy radzenia sobie z kryzysem.

Gdy nauka przegrywa z marketingiem

Na rynku usług psychologicznych panuje dziś wolna amerykanka. Braki systemowe i brak jasnych, odgórnych regulacji sprawiają, że pacjent zostaje sam na sam z dżunglą metod, szkół i certyfikatów, których skuteczności często nikt weryfikuje.

  • Wielu terapeutów sprzedaje obietnice bez pokrycia w naukowych dowodach.
  • Odpowiedzialność za wybór właściwej pomocy zrzucana jest niemal w całości na zagubionego pacjenta.
  • Emocje i ludzka wrażliwość stają się po prostu surowcem na rynku usług.

Zamiast budować autentyczne więzi społeczne, wolimy kupować godziny w gabinecie. Prawdziwym pytaniem nie jest więc to, czy potrzebujemy kolejnego nurtu terapeutycznego, lecz to, dlaczego zapomnieliśmy, jak rozmawiać ze sobą po ludzku – bez faktury i kasy fiskalnej w tle.

Źródło: Puls Biznesu – portal biznesowy

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
DISQUS: 0