Szykuj portfele na wrzesień. Nadchodzące iPhone 18 Pro i Pro Max mocno uderzą w oszczędności Polaków

Strona głównaTechnologia

Szykuj portfele na wrzesień. Nadchodzące iPhone 18 Pro i Pro Max mocno uderzą w oszczędności Polaków

Premiera Apple Watch Series 12 i Ultra 4. Znamy polskie ceny i nowości
Kultowa gra za darmo na telefon. Epic Games rozdaje hit w mobilnym sklepie
Koniec pewnej epoki w Cupertino. Tim Cook oddaje stery, John Ternus przejmuje Apple

Wrześniowa premiera z posmakiem drożyzny

Już 9 września 2026 roku oczy całego technologicznego świata zwrócą się w stronę Cupertino. Apple zaprezentuje wtedy swoje najnowsze flagowe smartfony: iPhone 18 Pro oraz potężniejszego iPhone 18 Pro Max (obok których pojawić ma się również składany model Ultra). Choć tradycja corocznych debiutów zdążyła nas już powszednieć, tym razem entuzjaści marki mogą mocno się skrzywić. Plotki krążące od tygodni w branży znalazły swoje odzwierciedlenie w trzeźwych analizach rynkowych – nowe telefony z logiem nadgryzionego jabłka będą znacząco droższe od poprzedników.

Temat ten nie jest całkowitym zaskoczeniem. Jeszcze pod koniec wiosny, kiedy Apple podnosiło ceny wybranych modeli Maców oraz iPadów, ówczesne kierownictwo sygnalizowało, że korekta cenników dotknie również segmentu mobilnego. Od tamtej pory stery w firmie zdążył przejąć nowy CEO, John Ternus, ale polityka finansowa giganta pozostała bezwzględna wobec rosnących kosztów zewnętrznych.

Dlaczego zapłacimy więcej? Winne są komponenty

Głównym powodem, dla którego Apple zmuszone jest sięgnąć głębiej do kieszeni konsumentów, jest sytuacja na rynku podzespołów. Z raportu analitycznego przygotowanego przez TrendForce wynika, że koszty produkcji smartfonów poszybowały w górę o blisko 38%. Prawdziwym nokautem okazał się jednak rynek pamięci masowej.

Ceny kości pamięci (takich jak popularne moduły o pojemności 256 GB) wzrosły rok do roku nawet o szokujące 400%. W obliczu tak drastycznych skoków cen surowców i logistyki, gigant z Cupertino po prostu nie jest w stanie wziąć całości podwyżek na własną klatkę i musi podzielić się tym ciężarem z klientami.

Tyle zapłacimy w Polsce. Prognozy cennikowe

W Stanach Zjednoczonych bazowe ceny modeli Pro mają wzrosnąć o około 150–200 dolarów. Oznaczałoby to start cenowy od 1249–1299 USD dla iPhone’a 18 Pro oraz od 1349–1399 USD dla wariantu Pro Max. A jak to przełoży się na polski rynek, na którym do ceny bazowej dochodzą jeszcze podatki, koszty dystrybucji i wahania kursowe?

  • Scenariusz optymistyczny (wzrost o ok. 10%): Zakładając powtórkę z ubiegłorocznych przeskoków, bazowy iPhone 18 Pro może kosztować w Polsce około 6399 zł, natomiast wersja Pro Max wystartuje z poziomu co najmniej 6999 zł.
  • Scenariusz realistyczny analityków: Biorąc pod uwagę wspomniane podwyżki komponentów rzędu 200 dolarów, realna dopłata w polskich sklepach może wynieść od 750 do nawet 1000 zł więcej w stosunku do ubiegłorocznych modeli 17 Pro i 17 Pro Max.

Przypomnijmy, że zeszłoroczne edycje startowały w rodzimych sklepach odpowiednio od 5799 zł (iPhone 17 Pro) oraz 6299 zł (iPhone 17 Pro Max). Przekroczenie psychologicznej granicy cenowej dla podstawowych wersji flagowców staje się więc bolesnym faktem.

Czy warto zaciskać pasa?

Eksperci nie mają wątpliwości: dopóki rynek półprzewodników i pamięci nie złapie oddechu, taniej w świecie technologii mobilnych już nie będzie. Środowa konferencja Apple pokaże, czy gigant zdecydował się na zamortyzowanie chociaż części podwyżek, czy też polscy fani marki muszą przygotować rekordowe kwoty na rachunkach w salonach sprzedaży. Jedno jest pewne – wymiana wysłużonego smartfona na najnowszą „osiemnastkę” w wersji Pro mocno nadszarpnie domowe budżety.

Źródło: GeekWeek w INTERIA.PL – technologie, nauka, lifestyle i podróże

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
DISQUS: