Tragedia w Osace i makabryczny bilans sprzed lat
Wszystko rozegrało się w lipcu **2009 roku** w jednym z popularnych salonów gier pachinko w Osace. **Sunao Takami**, 58-letni wówczas mieszkaniec okolicy, wszedł do budynku niosąc niebieskie wiadro wypełnione benzyną. Bez słowa ostrzeżenia rozlał łatwopalną ciecz na podłogę i podłożył ogień.
Ogień błyskawicznie odciął drogę ucieczki. W pożarze zginęło **pięć osób** – czterech klientów oraz jeden pracownik salonu – a kolejnych dziesięć osób zostało ciężko rannych. Sprawca uciekł z miejsca zbrodni, jednak już następnego dnia sam zgłosił się na policję. Proces judicialny ujawnił mroczne kulisy sprawy, a obrona bezskutecznie próbowała udowodnić, że mężczyzna działał w stanie silnych urojeń. Ostatecznie w **2016 roku** japoński Sąd Najwyższy odrzucił apelację, pieczętując wyrok śmierci.
Egzekucja w cieniu politycznych zmian
W piątek, **21 sierpnia 2026 roku**, wyrok wreszcie stał się faktem. Takami został powieszony w Areszcie Śledczym w Osace. Jak podkreślają japońskie media, jest to **pierwsza egzekucja w kraju od czerwca 2025 roku**, kiedy to stracono seryjnego mordercę znanego jako „Zabójca z Twittera”.
Jednocześnie jest to pierwsza kara śmierci wykonana za kadencji nowej premier **Sanae Takaichi**, która objęła władzę jesienią poprzedniego roku. Minister sprawiedliwości **Hiroshi Hiraguchi** osobiście podpisał nakaz egzekucji, argumentując decyzję powagą i brutalnością zbrodni. *„Zbrodnia była niezwykle poważna i przyniosła ogromny szok oraz terror w społeczeństwie”* – podkreślił minister podczas konferencji prasowej.
Szubienica bez zapowiedzi i żelazne poparcie społeczne
Japoński system penitencjarny uchodzi za jeden z najbardziej bezwzględnych w krajach wysoko rozwiniętych. Wyroki główne wykonuje się **wyłącznie przez powieszenie**, a skazani spędzają w całkowitym odosobnieniu nawet kilkanaście lat. Najbardziej drastycznym elementem procedury jest fakt, że **skazaniec dowiaduje się o swojej śmierci zaledwie na kilka godzin przed egzekucją**.
Władze w Tokio twardo trzymają się tej polityki, argumentując, że wcześniejsze informowanie więźniów drastycznie pogarszałoby ich stan psychiczny. Choć Japonia – obok Stanów Zjednoczonych – pozostaje jedynym państwem grupy G7 stosującym karę śmierci i mierzy się z ostrą krytyką organizacji międzynarodowych, lokalne statystyki mówią same za siebie. Rządowe sondaże pokazują niezmiennie, że **ponad 80% Japońców popiera najwyższy wymiar kary**, uznając go za całkowicie sprawiedliwy i nieunikniony. Po piątkowej egzekucji w japońskich celi śmierci na wykonanie wyroku czeka aktualnie **100 skazańców**.
Źródło: Świat – Świat w RMF24

KOMENTARZE