Karuzela transferowa w PGE Ekstralidze
Trwa okres intensywnych przetasowań kadrowych w najlepszej żużlowej lidze świata. 7 października 2026 roku na giełdzie transferowej zrobiło się wyjątkowo gorąco, a spekulacje dotyczące pozycji U24 w czołowych klubach zaczynają przybierać konkretne kształty. W centrum uwagi znaleźli się dwaj utalentowani zawodnicy: Niemiec Norick Bloedorn oraz Norweg Mathias Pollestad.
Przez ostatnich kilka tygodni środowisko żużlowe żyło doniesieniami o planowanej rewolucji u Drużynowych Mistrzów Polski. Ekipa z Torunia miała chcieć pozyskać Pollestada, podczas gdy w kontekście Bloedorna mówiło się m.in. o zainteresowaniu ze strony Orlen Oil Motoru Lublin. Sytuacja ta wywołała sporo nerwowości i zmusiła działaczy do zajęcia jasnego stanowiska.
Adam Krużyński przerywa milczenie
Głos w sprawie przyszłości obu młodzieżowców zabrał Adam Krużyński, przewodniczący rady nadzorczej klubu z Torunia. W rozmowie z Przeglądem Sportowym Onet odniósł się do krążących plotek i ukciął spekulacje o bezpośredniej rywalizacji zawodników na tym samym torze.
Zapadła bowiem pierwsza, fundamentalna decyzja: Norweg i Niemiec na pewno nie będą rywalizować o miejsce w tym samym składzie. Oznacza to, że obaj utalentowani żużlowcy pojadą w barwach dwóch zupełnie innych zespołów, co całkowicie zmienia dynamikę dotychczasowych negocjacji.
Bilans i perspektywy
Przypomnijmy, że Norick Bloedorn ma za sobą udany okres zwieńczony obroną mistrzowskiego tytułu z toruńską drużyną. Choć początkowo jego pozyskanie budziło znaki zapytania po słabszych latach w zapleczu Ekstraligi, na najwyższym szczeblu wywalczył średnią biegową na poziomie 1,562 oraz zanotował dwanaście wygranych biegów. Kibice na Motoarenie niejednokrotnie skandowali jego nazwisko, prosząc o pozostanie.
Z kolei Mathias Pollestad, notujący średnią biegową 1,609, uchodzi za niezwykle perspektywicznego zawodnika, wokół którego budowane są długofalowe koncepcje w topowych ośrodkach. Jasne deklaracje władz klubowych oznaczają, że w najbliższych dniach puzzle transferowe ostatecznie wskoczą na swoje miejsca.

KOMENTARZE