Groźny początek meczu o brąz
3 października 2026 roku zapisał się w pamięci kibiców czarnego sportu jako dzień ogromnych emocji i dramatycznych zwrotów akcji. Rewanżowe spotkanie o brązowy medal Drużynowych Mistrzostw Polski pomiędzy Orlen Oil Motorem Lublin a Fogo Unią Leszno rozpoczęło się od scen, po których na stadionie zamarły trybuny. Już w pierwszym biegu doszło do potężnej kraksy.
Spod taśmy najlepiej wyszedł Grzegorz Zengota, który ostrym cięciem zamknął drogę pędzącemu rywalowi. Dla Kacpersa Woryny zabrakło miejsca. Żużlowiec nie zdołał opanować motocykla i z ogromnym impetem uderzył w dmuchaną bandę. Na tor natychmiast wyjechała karetka, a ratownicy przygotowali nosze. Po kilku minutach niepewności zawodnik o własnych siłach wrócił do parku maszyn, jednak ból okazał się na tyle silny, że konieczna była natychmiastowa hospitalizacja.
Diagnoza ze szpitala i błyskawiczny powrót
Szczegółowe badania rentgenowskie w placówce medycznej nie pozostawiły złudzeń. Lekarze zdiagnozowali u reprezentanta Polski złamanie trzech żeber. Wydawało się, że dla żużlowca wieczór na torze dobiegł końca, a kolejne godziny spędzi w szpitalnym łóżku. Woryna miał jednak zupełnie inny plan.
Mimo dojmującego bólu i świeżego urazu, zawodnik postanowił błyskawicznie opuścić szpital. Jego celem było zdążenie na stadion na oficjalną dekorację medalistów.
– Kacper doznał złamania trzech żeber. W szpitalu wszystko poszło bez zbędnych komplikacji i udało nam się go ściągnąć na dekorację. Powiedział, że musi z Motorem odebrać ten medal – zdradził prezes lubelskiego klubu, Jakub Kępa.
Brązowy krążek w cieniu kontuzji
Ostatecznie Orlen Oil Motor Lublin – mimo osłabień brakiem Woryny oraz kontuzjowanego wcześniej Mateusza Cierniaka – pewnie wygrał mecz 56:34, z nawiązką odrabiając stratę z pierwszego starcia i pieczętując zdobycie brązowego medalu PGE Ekstraligi.
Dla Woryny, który przed startem sezonu 2026 zasilił szeregi lubelskiej drużyny, jest to pierwszy krążek wywalczony w barwach Motoru. Widok żużlowca, który tu anioł stróż nad nim czuwał w tak groźnym wypadku, a chwilę później z zabandażowanym torsem odbiera zasłużone trofeum, na długo pozostanie w pamięci kibiców.

KOMENTARZE