Transferowa saga z Wjunnykiem w tle. Marek Papszun przerywa milczenie

Strona głównaSport

Transferowa saga z Wjunnykiem w tle. Marek Papszun przerywa milczenie

Szwedzkie geny i włoska lekcja. Co da Rakówiowi nowy stoper?
Były mistrz świata w snookerze skazany za molestowanie dzieci. Sąd nie miał litości
Kluczowa korekta w kalendarzu żużlowym. Znamy nowe daty finałów PGE Ekstraligi

Głośna deklaracja zburzyła spokój w Gdańsku

Końcówka letniego okna transferowego w PKO Ekstraklasie przynosi niespodziewane zwroty akcji. Jednym z najgłośniejszych tematów ostatnich dni stała się przyszłość Bohdana Wjunnyka. 24-letni ukraiński napastnik Lechii Gdańsk postawił sprawę na ostrzu noża i publicznie zadeklarował, że jego celem jest wyłącznie gra przy Łazienkowskiej.

Sytuacja wokół zawodnika zrobiła się gęsta, gdy odrzucił on lukratywną ofertę od Korony Kielce. Choć kluby były bliskie porozumienia, a działacze z Kielc naciskali na szybkie sfinalizowanie transakcji, piłkarz zdecydował się zablokować ten ruch. — Odmówiłem Koronie. Szanuję klub z Kielc, ale prawda jest taka, że chcę trafić tylko do Legii Warszawa — grzmiał bez ogródek w rozmowie z portalem Meczyki.pl.

Marek Papszun reaguje na zaloty napastnika

Na słowa Ukraińca błyskawicznie zareagował sztab szkoleniowy stołecznego klubu. Trener Marek Papszun podczas konferencji prasowej poprzedzającej ligowy pojedynek ze Śląskiem Wrocław odniósł się do medialnych spekulacji. Szkoleniowiec nie ukrywał, że ceni umiejętności 24-letniego gracza.

— Oby więcej takich zawodników, którzy chcą grać w Legii. To jest pocieszające, bo pokazuje, że jesteśmy wartością na różnych polach. Mogę chcieć wielu zawodników, ale to nie zależy ode mnie. Cenię Wjunnyka i widzę w nim spory potencjał — skomentował Papszun. Trener Wojskowych unikał jednak jednoznacznych deklaracji dotyczących zaawansowania prywatnych rozmów z zawodnikiem, zachowując typową dla siebie powściągliwość.

Kwestia pieniędzy i realia finansowe Legii

Mimo ogromnych chęci samego piłkarza oraz aprobaty ze strony sztabu szkoleniowego, na drodze do sfinalizowania transferu stoją poważne przeszkody natury finansowej. Lechia Gdańsk oczekuje za swojego napastnika kwoty przekraczającej 500 tysięcy euro. Dla Legii, która w obecnym okienku mierzy się z ograniczeniami budżetowymi i szuka oszczędności w kadrze (m.in. przy nadmiarze napastników), wydanie takiej sumy stanowi spory problem.

Czasu na domknięcie rozmów pozostało niewiele. Czy stołeczny klub zdoła dogadać się z gdańskim zespołem przed zamknięciem okienka? Letnie mercato w Ekstraklasie po raz kolejny udowadnia, że najciekawsze ruchy dzieją się w ostatnich godzinach.

Źródło: Przegląd Sportowy przegladsportowy.onet.pl

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
DISQUS: