Trzy miliony w błoto czy w historię? Przełom w ratowaniu pałacu w Andrychowie

Strona głównaRegion

Trzy miliony w błoto czy w historię? Przełom w ratowaniu pałacu w Andrychowie

Archeologiczna sensacja w Iranie. Odkryto unikalną planszówkę sprzed 4600 lat
Odszedł por. Józef Przedpełski ps. „Sławek”. Miał 105 lat i był najstarszym polskim YouTuberem
Czy sztuczna inteligencja naprawdę zabierze nam pracę? Historia lęku przed technologią

Wielkie odliczanie dla andrychowskiego „zamku”

21 września 2026 roku oficjalnie odebrano prace budowlane pierwszego etapu renowacji Pałacu Bobrowskich w Andrychowie. Przez lata ten unikalny obiekt w sercu Małopolski przypominał raczej poligon doświadczalny dla sił natury niż historyczną perłę. Stojący tuż obok kościoła budynek, nazywany przez lokalną społeczność zamkiem, niszczał w najlepsze. Teraz ma się to w końcu zmienić.

Prace ruszyły na dobre w ubiegłym roku. Szybko okazało się jednak, że rzeczywistość brutalnie weryfikuje ambitne plany. Ekipy budowlane musiały zmierzyć się z czymś, co spędzało sen z powiek historykom i samorządowcom – dramatycznym stanem podziemi.

Pieniądze utopione w ziemi. Dosłownie

2 962 926,16 zł – tyle wyniósł ostateczny rachunek za ten wstępny rozdział robót. Lwia część tej kwoty, bo aż ponad 2,8 mln zł, to środki z Rządowego Programu Odbudowy Zabytków, podczas gdy wkład własny gminy zamknął się w kwocie niecałych 148 tysięcy złotych.

Co za to kupiono? Z pozoru… nic spektakularnego. Jak celnie ujął to zastępca burmistrza Aleksander Kasperek, dosłownie „włożono prawie trzy miliony złotych w ziemię, a efektów prawie nie widać”. Zamiast błyszczącej elewacji zrobiono to, co najważniejsze, a zarazem najmniej wdzięczne:

  • dogłębnie osuszono i zaizolowano fundamenty,
  • wzmocniono historyczne podziemne konstrukcje,
  • pogłębiono piwnice, które dotychczas zmagały się z problemem wilgoci,
  • powstał nowy taras od strony kościoła.

W trakcie robót wyszło na jaw, że architektoniczna tkanka z XVII wieku skrywa niemałe niespodzianki. Fundamenty z kamienia łamanego i polnego, łączone wiekową zaprawą wapienną, wymagały zupełnie innego podejścia niż nowoczesne budownictwo. Bez tego ratunku budynek po prostu by osiadł.

Siedemset metrów historii i gigantyczne koszty

Historia tego miejsca sięga pierwszej połowy XVII wieku, kiedy Marcjan Przyłęcki postawił tu obronny dwór otoczony fosą i stawami. Przez dekady mury te widziały potop szwedzki, czasy konfederacji barskiej i zmiennych właścicieli, by ostatecznie w XIX wieku zyskać klasycystyczny sznyt od hrabiów Bobrowskich. Później bywało tu różnie – w tym szkoła w murach pałacu i powolna degradacja.

Zakończony właśnie etap to zaledwie rozgrzewka. Władze miasta nie ukrywają, że kompleksowa rewitalizacja całego obiektu, by stał się on żywym centrum kulturalno-społecznym i muzeum, może pochłonąć koszty szacowane nawet na 50 milionów złotych. Czy andrychowski zabytek zamieni się w hit turystyczny regionu? Fundamenty ma już solidne – teraz wszystko zależy od portfela inwestorów.

Źródło: GeekWeek w INTERIA.PL – technologie, nauka, lifestyle i podróże

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
DISQUS: