Rodzinny biznes i polityka pod Wawelem
Październik 2026 roku przynosi kolejne odsłony powyborczej debaty w stolicy Małopolski. Występując na antenie TVN24, **Łukasz Gibała** odniósł się do kwestii swojego zaplecza finansowego oraz powiązań z rodzinnym biznesem. Główne stowarzyszenie polityka, „Kraków dla Mieszkańców”, mocno wspierało akcję referendalną, za którą stały również środki ze spółki jego ojca.
Zdaniem polityka, wejście do polityki z gotowym zapleczem materialnym to żaden grzech. Wręcz przeciwnie – zaleta. – Uważam, że to jest zaleta, jeśli ktoś idzie do polityki i już wcześniej się dorobił – stwierdził bez ogródek. Nie ukrywał przy tym, że urodził się w bogatej rodzinie i miał ułatwiony start.
Kto odpowiada za upadek prezydentury?
Gibała stanowczo odrzucił tezy, jakoby to wyłącznie jego pieniądze doprowadziły do spektakularnego odwołania Aleksandra Miszalskiego w majowym referendum. Podkreślił, że za upadkiem poprzedniego włodarza miasta stoją konkretne błędy i polityczna linia, która nie spodobała się mieszkańcom.
Jako główne grzechy minionej administracji wskazał:
- Promowanie polityki kolesiostwa zamiast merytorycznych konkursów.
- Podwyżki cen biletów w krakowskiej komunikacji miejskiej.
- Zbyt dużą uległość wobec presji deweloperskiej.
- Przykłady kontrowersyjnych nominacji, takie jak zatrudnienie 19-letniej asystentki na stanowisku rzeczniczki.
– To nie moje pieniądze doprowadziły do odwołania Aleksandra Miszalskiego, ale popełnione przez niego błędy – podsumował w rozmowie z dziennikarzami.
Kraków patrzy w przyszłość
Temat finansowania kampanii i powiązań biznesowych od tygodni rozgrzewa lokalną scenę polityczną. Z oficjalnych sprawozdań wynika, że stowarzyszenie Gibały przekazało na cele referendalne blisko **1,89 mln zł**. Mimo kontrowersji wokół źródeł finansowania, sam zainteresowany przekonuje, że lokalna społeczność nie widzi w tym problemu. – Chyba Krakowianom to odpowiada – skwitował, patrząc w stronę kolejnych rozstrzygnięć przy urnach.
Źródło: RSS Wiadomosci.gazeta.pl

KOMENTARZE