Bruksela mierzy się z gigantycznym wyzwaniem domknięcia wieloletniego budżetu Wspólnoty. Podczas gdy na stole leżą propozycje opiewające na gigantyczne kwoty, a przywódcy państw zachodnich coraz głośniej mówią o konieczności cięć, polski rząd wyznaczył twardą granicę. Jak poinformował w Brukseli wiceminister spraw zagranicznych Ignacy Niemczycki, Polska jest gotowa zaakceptować wyższe składki do unijnej kasy, ale pod jednym warunkiem: alternatywą nie mogą być opłaty, które uderzają w mniej zamożne państwa.
Czerwona linia Warszawy: System ETS
Kluczowym punktem spornym, przed którym ostrzega polska dyplomacja, są tzw. nowe zasoby własne. Komisja Europejska szuka dodatkowych źródeł finansowania, by utrzymać wydatki bez windowania składek narodowych. Dla Warszawy nie ma jednak zgody na to, by koszty te ukryto w mechanizmach rynkowych.
Największym sprzeciwem objęto pomysł przekazania części dochodów z systemu handlu uprawnieniami do emisji CO2 (ETS) bezpośrednio do unijnego budżetu. Dziś te pieniądze z aukcji zasilają krajowe budżety, co pozwala finansować kosztowną transformację energetyczną. Oddanie ich do Brukseli oznaczałoby, zdaniem rządu, ewidentnie regresywne obciążenie – czyli mechanizm uderzający mocniej w państwa o mniejszym potencjale gospodarczym.
Wolimy DNB niż ukryte ciężary
Gdyby konieczny był wybór między nowymi, opkrytymi podatkami a tradycyjnym modelem opartym na zamożności państw, Polska wybiera przejrzystość.
- Składka oparta na DNB: Miara oparta na dochodze narodowym brutto gwarantuje, że bogatsze gospodarki płacą proporcjonalnie więcej.
- Sprawiedliwość podziału: Zasada ta chroni państwa rozwijające się przed ukrytym drenażem finansowym.
- Rekordowe liczby: Przypomnijmy, że w krajowym planie finansowym na 2027 rok zaplanowano już historycznie wysoką składkę do UE sięgającą 47,6 mld zł, co wynika m.in. z tempa rozwoju polskiej gospodarki.
Rozmowy o unijnej „siedmiolatce” na lata 2028–2034 weszły w decydującą fazę. Presja czasu jest ogromna – Bruksela chciałaby zamknąć negocjacje do końca roku, obawiając się nadchodzących wkrótce zawirowań politycznych i wyborczych w kluczowych krajach Europy. Polska pokazuje jednak, że kompromis ma swoje granice, a solidarność europejska nie może oznaczać ekonomicznej niesprawiedliwości.
Źródło: Ekonomia – Ekonomia w RMF24

KOMENTARZE