Starcie o unijne miliardy w Brukseli
Wszystko zaczęło się tuż przed godziną 11:00 w czwartek w Brukseli. Rozpoczął się dwudniowy unijny szczyt, który już teraz zapowiada się jako jedna z najtrudniejszych politycznych batalii ostatnich lat. Przywódcy państw członkowskich zjechali się do stolicy Belgii, by rozmawiać o sprawach fundamentalnych: wysokich cenach energii, zaostrzeniu polityki migracyjnej, dalszym wsparciu dla Ukrainy oraz – co rozgrzewa polityków do czerwoności – wieloletnich ramach finansowych na lata 2028–2034.
Stawką są gigantyczne pieniądze i zupełnie odmienne wizje przyszłości Wspólnoty. Stoły negocjacyjne toną w dokumentach, a atmosfera gęstnieje z godziny na godzinę. Kto ma najwięcej do stracenia?
Cięcia o 141 miliardów euro. Kto mówi głośne „nie”?
Punktem wyjścia do zaciętych dyskusji stała się propozycja przedstawiona w październiku przez irlandzką prezydencję w Radzie UE. Dokument zakłada drastyczne ograniczenie budżetu Wspólnoty o 8 procent, co w praktyce oznacza odcięcie aż 141 mld euro w porównaniu z pierwotnymi planami Komisji Europejskiej.
Zamiast 1,76 bln euro, proponowanych przez KE, projekt w tzw. negotiating box opiewa na 1,62 bln euro w cenach stałych z 2025 roku. Najbardziej bolesne cięcia – sięgające około 67 mld euro – miałyby uderzyć w wydatki na konkurencyjność, szeroko pojęty dobrobyt oraz bezpieczeństwo. Z kolei na inne kluczowe obszary planuje się obciąć około 33 mld euro.
Reakcje europejskich liderów były natychmiastowe i bezkompromisowe:
- Szwecja: Premier Ulf Kristersson nie pozostawił złudzeń. Publicznie zapowiedział: „Po prostu powiem ‘nie’ obecnym propozycjom”.
- Niemcy: Kanclerz Friedrich Merz twardo obstaje przy stanowisku, że wspólny budżet należy „wyraźnie ograniczyć”, co stawia Berlin w opozycji do krajów oczekujących hojniejszego wsparcia.
- Litwa: Prezydent Gitanas Nauseda bije na alarm, otwarcie ostrzegając przed kolejnymi falami cięć, które mogłyby osłabić państwa wschodniej flanki.
Co dalej z unijną gospodarką?
Rozmowy w Brukseli pokazują głęboki podział między płatnikami netto a państwami, które mocno polegają na funduszach strukturalnych. Zmniejszenie puli na konkurencyjność w erze dynamicznego wyścigu technologicznego z USA i Chinami budzi ogromny niepokój ekspertów. Czy kompromis w ogóle jest możliwy? Najbliższe godziny pokażą, czy twarde stanowiska narodowe ustąpią miejsca unijnemu pragmatyzmowi.
Źródło: Ekonomia – Ekonomia w RMF24

KOMENTARZE