Szukasz pomysłu na niesztampowy wyjazd, gdzie zamiast tłumów turystów znajdziesz spokój, monumentalne warownie i historię na wyciągnięcie ręki? Odpowiedzią jest Turyngia – malowniczy land w środkowych Niemczech, nazywany często jego zielonym sercem. Choć leży stosunkowo blisko polskiej granicy, wciąż pozostaje w cieniu bardziej obleganych kierunków.
Kraina zamków i narodzin Bauhausu
Gęste lasy, wzgórza porośnięte zielenią i wyrastające spośród nich mury obronne tworzą tu scenerię rodem z powieści fantasy. Zamek Wartburg pod Eisenach, wzniesiony wtradycyjnym stylu w 1067 roku, to prawdziwa perła UNESCO. To właśnie tam ukrywał się pod pseudonimem rycerz Jerzy Marcin Luter, tłumacząc Nowy Testament na język niemiecki. Z kolei Weimar to mekka dla fanów sztuki – to tam w 1919 roku Walter Gropius powołał do życia rewolucyjny ruch Bauhaus, zmieniając na zawsze myślenie o nowoczesnym designie i architekturze.
Regionalne specjały i prosta kuchnia z charakterem
Podróżowanie to także smakowanie. Turyngijska kuchnia nie szuka skomplikowanych fajerwerków, stawia na autentyczność, sytość i tradycję przekazywaną z pokolenia na pokolenie. Lokalne gospody kuszą pysznymi, tradycyjnymi daniami, w których królują regionalne zioła, pieczywo oraz słynne pieczenie. Po dniu pełnym wrażeń na szlaku czy zwiedzania wiekowych pałaców, tutejsze specjały smakują po prostu wyjątkowo.
Dlaczego warto wyruszyć tam już teraz? Bo Turyngia wciąż pozwala na niespójne, powolne podróżowanie – bez pośpiechu, wsłuchując się w szum lasu i opowieści ukryte w starych murach.
Źródło: travelmagazine.wp.pl

KOMENTARZE