Kto ponosi winę za drogie paliwo?
Ceny na stacjach benzynowych potrafią popsuć humor każdemu kierowcy. Gdy portfele chudną przy każdym tankowaniu, rusza tradycyjna gra w obwinianie. W opublikowanych w październiku 2026 roku wynikach badania IBRiS dla „Rzeczpospolitej” sprawdzono, na kogo Polacy zrzucają odpowiedzialność za obecny kryzys surowcowy. Wyniki mogą zaskoczyć.
Aż 64,8 proc. ankietowanych wskazało, że za wzrost cen paliw w największym stopniu odpowiada prezydent USA Donald Trump. Globalne rynki ropy reagują nerwowo na napięcia geopolityczne i konflikty w rejonie Zatoki Perskiej, co bezpośrednio uderza w kierowców nad Wisłą.
Polityczne podziały przy dystrybutorze
Drugie miejsce na podium „winnych” zajął polski rząd. Działania gabinetu Donalda Tuska za główną przyczynę drożyzny uznało 25,2 proc. badanych. Zupełnie inaczej rozkładają się jednak sympatie, gdy zagłębimy się w preferencje wyborcze obywateli.
Wśród zwolenników obozu rządzącego (KO, Lewica, PSL, Polska 2050) aż 90,8 proc. winą obarcza amerykańską administrację. Zupełnie inaczej sprawę widzi opozycja — w tej grupie 51 proc. wskazuje na polski rząd, a 44,6 proc. na prezydenta USA.
Prezydent poza podejrzanymi
W ogólnym rozrachunku najwięcej spokoju może zachować Pałac Prezydencki. Prezydent Karol Nawrocki zebrał zaledwie 0,9 proc. wskazani jako główny winny drożyzny. Co ciekawe, nawet w obliczu niedawnych spór politycznych wokół ustaw podatkowych i cenowych, głowa państwa rzadko kojarzy się ankietowanym z problemami na stacjach paliw. Blisko 9,1 proc. respondentów tradycyjnie wybrało opcję „trudno powiedzieć”.
Źródło: Ekonomia – Ekonomia w RMF24

KOMENTARZE