Geopolityka dyktuje rytm notowań
Globalne rynki surowcové po raz kolejny udowadniają, że żyją z palcem na pulsie politycznych wydarzeń na Bliskim Wschodzie. Po środowej, gwałtownej fali wzrostów, podczas której ceny czarnego złota poszły w górę o blisko 4 proc., czwartkowy handel przynosi wyczuwalne uspokojenie i lekką korektę [1.1.0]. Inwestorzy uważnie analizują każdą wypowiedź płynącą z Waszyngtonu oraz Teheranu, próbując wyczytać z nich szansę na trwałe zażegnanie kryzysu wokół kluczowych szlaków tranzytowych.
W Nowym Jorku na parkiecie NYMEX baryłka ropy West Texas Intermediate (WTI) w kontraktach na październik notowana była po 91,94 dol., co oznacza spadek o 0,24 proc. [1.1.0] Z kolei europejski benchmark, czyli ropa Brent na giełdzie ICE w kontraktach listopadowych, zatrzymał się na poziomie 103,04 dol. za baryłkę (korekta o 0,04 proc.) [1.1.0]. Choć liczby wskazują na minimalne hamowanie, skala wcześniejszych skoków pokazuje, jak nerwowo reaguje giełda.
Ormuz w centrum uwagi analityków
Kluczem do zrozumienia dzisiejszych wahań jest sytuacja w Cieśninie Ormuz – wąskim gardle, przez które przepływa znaczna część światowego transportu ropy. Głosy z amerykańskiej administracji na temat rosnącego wolumenu surowca „przedostającego się” przez ten rejon wyraźnie wpłynęły na nastroje inwestorów. Sekretarz skarbu USA Scott Bessent wskazał, że momentami natężenie ruchu sięga nawet **17 milionów baryłek dziennie** [1.1.0]. Zupełnie inne szacunki przedstawia jednak niezależny analityk Clarkson Research, który dzienny wolumen przepływu ocenia na ostrożniejsze **8 milionów baryłek** [1.1.0].
Skąd te rozbieżności? Rynek próbuje oddzielić retorykę polityczną od surowych danych logistycznych. Faktem pozostaje, że poprawiająca się podaż z rejonu Zatoki Perskiej pozwala inwestorom stopniowo redukować tzw. premię za ryzyko geopolityczne [1.1.0]. Nadzieje na dyplomatyczny przełom i złagodzenie napięć między Stanami Zjednoczonymi a Iranem sprawiają, że spekulanci mniej chętnie grają pod drastyczne scenariusze niedoborów.
Co to oznacza dla gospodarki?
Eksperci są zgodni: każdy sygnał deeskalacji przynosi chwilową ulgę kierowcom i globalnej przemysłowej machinie. Trzeba jednak pamiętać, że rynek ropy wciąż porusza się po polu minowym. W cieniu rozmów dyplomatycznych pozostają kwestie stabilności wydobycia, koszty ubezpieczeń morskich oraz nieprzewidywalność działań militarnych w regionie. Dopóki sytuacja w Ormuz nie wróci do w pełni normalnego trybu sprzed kryzysu, każda informacja o rozmowach USA-Iran będzie wywoływać gwałtowne skoki cen w obie strony.
Źródło: Ekonomia – Ekonomia w RMF24

KOMENTARZE