Diplomatyczny klincz wokół cieśniny Ormuz
Administracja w Waszyngtonie twardo stawia sprawę. Jak podał we wrześniu 2026 roku dziennik „The Wall Street Journal”, prezydent USA Donald Trump oficjalnie odrzucił najnowszą propozycję Teheranu. Irański plan zakładał wdrożenie siedmiodniowego zawieszenia broni oraz odblokowanie strategicznej cieśniny Ormuz.
W zamian strona irańska domagała się zniesienia amerykańskiej blokady morskiej portów, przywrócenia eksportu ropy naftowej oraz uwolnienia co najmniej 12 miliardów dolarów zamrożonych aktywów. Teheran liczył na szybki krok dyplomatyczny, który ulżyłby sparaliżowanej gospodarczo republice.
Kalkulacja polityczna i cień listopadowych wyborów
Biały Dom pozostaje jednak niezwykle sceptyczny. Według źródeł zbliżonych do administracji, amerykański przywódca nie wierzy w dobre intencje Teheranu ani w realną gotowość do demontażu programu nuklearnego na irańskich warunkach.
W kuluarach mówi się wprost o grze na czas. Trump miał przekazać swoim doradcom, że wznowienie kampanii bombardowań jest wysoce prawdopodobne tuż po listopadowych wyborach uzupełniających (midterms) do Kongresu.
- Kluczowy punkt sporu: Kontrola nad żeglugą w cieśninie Ormuz i sankcje na irańską ropę.
- Rynki energetyczne: Reagują nerwowo na każdy sygnał z Bliskiego Wschodu, notując skoki cen surowca.
- Pozycja Izraela: Warunek rozejmu obejmujący również front w Libanie okazał się dla USA nie do dowiezienia.
Gra nerwów trwa. Choć kanały pośrednie – m.in. z udziałem mediatorów z Kataru – wciąż pozostają otwarte, perspektywa trwałego rozejmu oddala się z każdym dniem. Szorstka dyplomatyczna gra miesza się tu z brutalną polityczną kalkulacją.
Źródło: RSS Wiadomosci.gazeta.pl

KOMENTARZE