Pilna ewakuacja z bazy w Gloucestershire
W niedzielę, **4 października 2026 roku**, Stany Zjednoczone podjęły nagłą decyzję o wycofaniu wszystkich swoich ciężkich bombowców z terytorium Wielkiej Brytanii. Tuzin maszyn typu **B-1 Lancer**, stacjonujących w kluczowej bazie Sił Powietrznych RAF Fairford na północny zachód od Londynu, w ekspresowym tempie opuścił europejską placówkę i powrócił do baz macierzystych w USA.
Operacja ta zaskoczyła obserwatorów militarnych swoją skalą i pośpiechem. Jeszcze do niedawna samoloty te regularnie startowały z brytyjskiej ziemi, przeprowadzając precyzyjne uderzenia w ramach operacji przeciwko **Iranowi**.
Cień zamachu i aresztowania
Bezpośrednią przyczyną nagłego przegrupowania były narastające obawy o bezpieczeństwo bazy. Tydzień przed operacją, dokładnie **27 września**, brytyjska policja przeprowadziła dramatyczne aresztowania w pobliżu RAF Fairford. Zatrzymano wówczas pięciu mężczyzn w wieku dwudziestu kilku lat poruszających się trzema podejrzanymi furgonetkami. Choć w pojazdach nie znaleziono ładunków wybuchowych, a jedynie **baryłki z benzyną**, cała piątek usłyszała zarzuty dotyczące przygotowań do aktów terroru oraz naruszenia przepisów o materiałach wybuchowych.
To jednak nie był koniec. Wokół bazy zacisnęła się pętla śledcza, gdy 1 października w Londynie ujęto szóstego podejrzanego – **obywatela z podwójnym, brytyjsko-irańskim obywatelstwem**. Wszyscy zatrzymani zostali zwolnieni za kaucją, ale śledztwo wciąż ma charakter priorytetowy i rozwojowy.
Kryptonim: Iran. Międzynarodowe napięcie rośnie
Sprawa wywołuje ogromne tąpnięcie dyplomatyczne. Brytyjski premier **Andy Burnham** publicznie przyznał, że istnieją *„silne wskazania”* na udział Iranu w planowaniu ataku na strategiczny obiekt wojskowy. Z kolei amerykański wywiad oraz urzędnicy z Waszyngtonu, w tym sekretarz stanu Marco Rubio, wskazali na wyraźne *„ręce zagranicznego aktora”*. Służby podejrzewają, że irańskie struktury mogły zwerbować lokalnych obywateli do przeprowadzenia dywersji.
Teheran kategorycznie odrzucił te oskarżenia, nazywając je bezpodstawnymi. Niemniej jednak, posunięcie Pentagonu pokazuje, że ryzyko było realne. Jak podkreślił oficjalny przedstawiciel amerykańskiego resortu obrony:
„Chociaż względy bezpieczeństwa operacyjnego uniemożliwiały nam potwierdzanie ruchu naszych sił w czasie rzeczywistym, możemy teraz potwierdzić, że wszystkie bombowce powróciły do bazy w Stanach Zjednoczonych”.
Choć personel obsługujący bombowce B-1, B-2 oraz B-52 pozostaje w pełnej gotowości do przeprowadzania uderzeń globalnych bezpośrednio z terytorium kontynentalnych USA, utrata tak ważnego przyczółka w Europie to potężny cios dla logistyki operacyjnej Zachodu.
Źródło: Świat – Świat w RMF24

KOMENTARZE