Decyzja zapadła pod ścianą?
1 października 2026 roku prezydent Karol Nawrocki wygłosił wieczorne orędzie, w którym ogłosił podpisanie ustawy o podatku od nadzwyczajnych zysków koncernów paliwowych (tzw. windfall tax). Dokument, który ma zasilić fundusze na obniżenie kosztów tankowania dla kierowców, od tygodni dzielił scenę polityczną. Choć przepis ujrzał światło dzienne, Pałac Prezydencki zapowiedział jednocześnie skierowanie go do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli następczej.
Reakcja rządu nie kazała na siebie długo czekać. Premier Donald Tusk skomentował wydarzenia w mediach społecznościowych krótko, ale wymownie: „To nie ja wygrałem. Wygrali Polacy”. Z kolei minister finansów Andrzej Domański nie krył irytacji zwłoką głowy państwa, wskazując, że dokument mógł zostać zatwierdzony znacznie wcześniej, co oszczędziłoby obywatelom wysokich wydatków.
Ostra wymiana ciosów na linii Pałac–Rząd
W swoim wystąpieniu prezydent Nawrocki ostro uderzył w gabinet Donalda Tuska. Stwierdził, że rządzący stosują szantaż i próbują ustawić obywateli w roli „politycznych zakładników”. Zażądał przy tym natychmiastowych spadków cen na stacjach benzynowych.
Przedstawiciele koalicji rządzącej odbijają piłeczkę. Minister klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska oceniła, że prezydent ugiął się wyłącznie pod presją opinii publicznej i spadających sondaży. Jeszcze dalej poszedł szef MSZ Radosław Sikorski, który w rozmowie z mediami zarzucił głowie państwa brak refleksji nad globalnymi źródłami kryzysu energetycznego i wojny w Zatoce Perskiej.
- Ceny w dół już w weekend: Resort finansów zapowiedział błyskawiczne publikacje rozporządzeń. Szacunki wskazują na obniżki rzędu ponad złotówki na litrze.
- Gra nerwów trwa: Choć ustawa weszła w życie, zapowiedź ruchu w stronę Trybunału Konstytucyjnego pokazuje, że konfliktu na linii rząd-prezydent daleko do zakończenia.
Fiskus liczy na miliardy z nadmiarowych zysków wielkich firm, kierowcy liczą na ulgę w portfelach, a politycy już szykują się do kolejnej odsłony jesiennego starcia. Pewne jest jedno – najbliższe dni na polskich stacjach paliw upłyną pod znakiem długo wyczekiwanych korekt cenowych.
Źródło: RSS Wiadomosci.gazeta.pl

KOMENTARZE