Mało kto stawiał na nich w przededniu turnieju. Reprezentacja Finlandii pisze jednak jedną z najbardziej niezwykłych historii trwających mistrzostw Europy siatkarzy 2026. Zespół, który w tym sezonie międzynarodowym nie oglądał nawet z bliska elity Ligi Narodów, stoi teraz przed szansą na wywalczenie medalu. Finowie zameldowali się w ćwierćfinale turnieju po dramatycznym boju w 1/8 finału.
Droga kopciuszka do wielkiej ósemki
Przypomnijmy: we wrześniu 2026 roku uwaga europejskich kibiców siatkówki skupia się m.in. na halach we Włoszech i Bułgarii. To tam ważą się losy strefy medalowej. Fińska kadra pod wodzeniem selekcjonera Olliego Kunnariego rozpoczęła turniej od mocnego uderzenia w grupie C rozgrywanej w fińskim Tampere. Ekipa Suomi odprawiła z kwitkiem Danię, Belgię oraz Serbię, a w starciu z Holandią przypieczętowała świetny bilans, wygrywając cztery z pięciu spotkań grupowych.
Prawdziwy dreszczowiec wydarzył się jednak w fazie pucharowej. W meczu 1/8 finału Finlandia zmierzyła się z waleczną Grecją. Spotkanie rozstrzygnęło się dopiero w dramatycznym tie-breaku, w którym o włos lepsi byli zawodnicy z Północy. Ostatnie piłki na wagę awansu skończył niezawodny Luka Marttila, wprawiając w ekstazę kibiców śledzących ten turniejowy thriller.
Dlaczego ich obecność dziwi ekspertów?
Sukces Finlandii zyskuje na znaczeniu, gdy spojrzymy na szersze tle kalendarza FIVB. W minionym sezonie kadra ta nie rywalizowała w prestiżowej Lidze Narodów (VNL). Choć wywalczyła awans do elity na kolejny rok dzięki świetnym występom w Lidze Europejskiej, na co dzień siatkarska rzeczywistość skazywała ich na przetarcia na nieco niższym szczeblu.
Warto też pamiętać, że fiński Związek Siatkawki (Suomen Lentopalloliitto) przeżywał niedawno nerwowe chwile w gabinetach. Kraj o populacji zaledwie nieco ponad 5 milionów mieszkańców drżał o to, czy zawirowania w rankingach międzynarodowych i powrót rosyjskiej kadry nie zablokują im drogi do siatkarskich salonów. Obawy minęły, a na parkiecie Finowie udowodnili, że głód gry i charakter potrafią zniwelować różnice w potencjale finansowo-organizacyjnym.
Co dalej? Ściana z napisem Włochy
Teraz poprzeczka wędruje na absolutnie najwyższy poziom. W ćwierćfinale mistrzostw Europy na Finlandię czeka gospodarz turnieju – potężna reprezentacja Włoch. Mecz zaplanowano w Turynie. Choć faworytem będą obrońcy tytułu i naszpikowane gwiazdami włoskie gwiazdy, Finowie nie mają już absolutnie nic do stracenia. Zrobili coś, w co przed pierwszym gwizdkiem wierzywano tylko w ich szatni.

KOMENTARZE