Nowy, zatrząsający zwrot akcji w sprawie morderstwa 16-latki
Tragedia, która wstrząsnęła Mławą i całą Polską, zyskuje nowy, wręcz niewyobrażalny wymiar. Kiedy 23 kwietnia 2025 roku 16-letnia Maja wyszła z domu i już do niego nie wróciła, nikt nie przypuszczał, jak głęboko sięga sieć nienawiści, bezwzględności i determinacji. Jej okaleczone, częściowo zwęglone zwłoki odnaleziono w zaroślach niedaleko domu o rok starszego Bartosza G. Chłopak tuż po zbrodni uciekł do Grecji, skąd po miesiącach starań sprowadzono go do kraju w ramach ekstradycji. Teraz jednak w centrum uwagi śledczych znalazła się nie tylko rola samego nastolatka, ale przede wszystkim działania jego matki, Katarzyny G.
„Wysłała zdjęcia i lokalizacje”. Zlecenie z zagranicznego więzienia
Jak wynika z ustaleń dziennikarzy śledczych programu „Polsat News Ujawnia”, matka oskarżonego miała posunąć się do kroku bez precedensu. Obywatel Pakistanu o imieniu Omar, który dzielił celi z Bartoszem G. w greckim poprawczaku, rzucił zupełnie nowe światło na sprawę. Z jego relacji wynika, że Katarzyna G. skontaktowała się z nim z wolności, żądając krwawego odwet.
– Mama Bartka zadzwoniła do mnie i powiedziała, żebym zaaranżował ich zabójstwo. Wysłała mi ich zdjęcia i lokalizacje. Powiedziała, żebym z nimi skończył – relacjonował mężczyzna. Na celowniku kobiety miały znaleźć się trzy osoby niezwykle zaangażowane w dążenie do sprawiedliwego osądzenia jej syna: Jarosław Kowalski (ojciec zamordowanej Mai), pełnomocnik rodziny mec. Wojciech Kasprzyk oraz trzecia, wciąż oficjalnie nieustalona kobieta.
Ojciec Mai szuka ratunku w Warszawie
W obliczu narastającego zagrożenia rodzina zamordowanej nastolatki nie zamierza czekać bezczynnie. W poniedziałek, 21 września 2026 roku, Jarosław Kowalski wraz ze swoimi prawnikami pojawił się przed budynkiem Ministerstwa Sprawiedliwości w Warszawie. Domagają się oni pilnego objęcia śledztwa prowizorycznego nadzorem oraz głębokiej weryfikacji wątków dotyczących gróźb i stalkingu, które lokalna prokuratura wcześniej umorzyła.
– Najbardziej obawiam się o własne życie, bo groźby są konkretne. Czuję, że istnieje realne zagrożenie dla mnie i mojego życia, ale także dla mecenasa. Nie wiem, do czego Katarzyna G. jest zdolna – alarmował ojciec Mai podczas konferencji. Sytuacja pokazuje brutalny mechanizm, w którym poszukiwanie sprawiedliwości napotyka na mur niewyobrażalnej agresji, a polskie organy ścigania mierzą się z kryminalną historią, jakiej w powojennej Polsce dotąd nie widziano.
Źródło: RSS Wiadomosci.gazeta.pl

KOMENTARZE