Wielka współpraca duńskich gigantów farmaceutycznych przeszła do historii
W połowie września 2026 roku rynek farmaceutyczny obiegła zaskakująca wiadomość. Współpraca między potężnym producentem leków znanym dotychczas jako Novo Nordisk (który właśnie przeprowadził rebranding, skracając nazwę do po prostu „Novo”) a inną duńską spółką biotechnologiczną, Ascendis Pharma, oficjalnie dobiegła końca.
Związek ten, przypieczętowany w listopadzie 2024 roku, miał na celu stworzenie innowacyjnego leku nowej generacji. Chodziło o preparat z grupy GLP-1 przyjmowany raz w miesiącu – co stanowiłoby gigantyczny krok naprzód w porównaniu do obecnych terapii wymagających zastrzyków co tydzień. Umowa, opiewająca łącznie na kwotę do 285 milionów dolarów w ramach płatności wstępnych i kamieni milowych, została jednak jednostronnie zerwana przez giganta z Danii.
Dlaczego Novo wycofało się z umowy?
Decyzja o porzuceniu projektu nie wzięła się z próżni. W tle trwającej rewolucji rynkowej duńska firma zmaga się z potężną presją konkurencyjną ze strony amerykańskiego Eli Lilly, którego kapitalizacja rynkowa przekroczyła już historyczną granicę biliona dolarów. W obliczu spadających notowań, problemów ze sprzedażą niektórych produktów oraz zbliżającego się tzw. klifu patentowego dla semaglutydu, zarząd przeprowadził bezwzględny porządek w portfolio badawczym.
Projekt oparty na autorskiej platformie technologicznej Ascendis o nazwie TransCon (wykorzystującej tzw. koniugację przejściową do wydłużenia działania leków w organizmie) okazał się jedną z ofiar tych cięć. Warto dodać, że technologia ta zdążyła już udowodnić swoją skuteczność w innych obszarach – na jej bazie powstały m.in. zatwierdzone przez amerykańską agencję FDA leki na rzadkie schorzenia endokrynologiczne, takie jak Skytrofa czy Yorvipath.
Co to oznacza dla pacjentów i rynku?
Dla milionów pacjentów zmagających się z otyłością oraz cukrzycą typu 2 to bez wątpienia kubeł zimnej wody. Wizja terapii, w której zastrzyk przyjmuje się zaledwie 12 razy w roku zamiast kilkudziesięciu, drastycznie oddaliła się w czasie.
Po rozwiązaniu umowy wszystkie licencje – w tym kluczowy projekt TransCon Semaglutide – wracają w ręce Ascendis Pharma. Mała pociecha dla rynkowych inwestorów? Żadna ze stron nie ponosi obecnie dodatkowych zobowiązań finansowych wobec drugiej, a Ascendis zapowiada, że mimo szoku wywołanego nagłym wycofaniem się partnera, zamierza samodzielnie szukać dróg rozwoju dla obiecującej cząsteczki. Pytanie tylko, czy mniejsza firma zdoła samodzielnie udźwignąć gigantyczne koszty i ryzyko prowadzenia masowych badań klinicznych w obszarze kardiometabolicznym.
Źródło: Puls Biznesu – portal biznesowy

KOMENTARZE