10 września 2026 roku rozpoczęły się zmagania w grupie D mistrzostw Europy siatkarzy. Reprezentacja Francji, naszpikowana gwiazdami i prowadzona przez trenera Andrei Gianiego, stanęła do walki z teoretycznie znacznie niżej notowaną kadrą Szwajcarii. Choć spotkanie w rumuńskim Kluż-Napoce zakończyło się zwycięstwem Trójkolorowych 3:0, wynik ten absolutnie nie oddaje realnych problemów, z jakimi borykali się złoci medaliści olimpijscy.
Błyskawiczny start i nagły kryzys Francuzów
Początek meczu nie zapowiadał żadnych emocji. Francuzi ruszyli do ataku z ogromnym animuszem i po kapitalnej zagrywce Antoine’a Brizarda prowadzili już 6:0. Wydawało się, że faworyci bez trudu dowiozą tę przewagę do końca pierwszej partii. Sytuacja zmieniła się jednak przy wyniku 17:12.
Wówczas w polu serwisowym zameldował się szwajcarski przyjmujący Lars Migge. Choć w akcjach ofensywnych radził sobie przeciętnie, jego potężne uderzenia zza linii 9. metra całkowicie rozbiły przyjęcie Trójkolorowych. Szwajcarzy doprowadzili do remisu 17:17, a po chwili niespodziewanie wyszli nawet na prowadzenie 20:21. Ostatecznie doświadczenie i błędy rywali w samej końcówce uratowały Francuzów przed przegraniem seta (25:23).
Wojna nerwów i niesamowite starcie na przewagi
Drugi set przyniósł jeszcze większe natężenie emocji. Szwajcarzy, uskrzydleni dobrą grą z końcówki poprzedniej odsłony, poszli za ciosem. Od stanu 18:18 Helweci przejęli inicjatywę, odskakując na 18:21. Zespół pod wodzą Gianiego wyglądał na zagubionego, a w szeregach mistrzów olimpijskich rosła nerwowość.
Szwajcarizacja gry i waleczność niżej notowanej drużyny doprowadziła do piłki setowej przy stanie 24:25. Francuzi zdołali się jednak obronić dzięki sprytnej kiwce Brizarda. Rozpocęła się długa, wyniszczająca walka punkt za punkt, w której obie ekipy wymieniały ciosy. Dopiero przy stanie 29:29 Szwajcarzy popełnili kosztowny błąd w polu serwisowym, co otworzyło drogę do zamknięcia partii przez Francuzów.
Szukanie dawnej dyspozycji
Dla reprezentacji Francji tegoroczny start w mistrzostwach Europy ma kluczowe znaczenie. Przypomnijmy, że ubiegłoroczny czempionat globu zakończył się dla nich sensacyjnym odpadnięciem już na fazie grupowej, a w tegorocznej Lidze Narodów zajęli dopiero dziesiąte miejsce. Mecz ze Szwajcarią pokazał, że podopieczni Andrei Gianiego wciąż szukają stabilizacji i najwyższej formy, choć ostatecznie zrealizowali cel minimum, inkasując komplet punktów.

KOMENTARZE