Rewolucja czy urzędnicza pułapka? Nowe zasady finansowania POZ
Narodowy Fundusz Zdrowia mocno zamieszał w dokumentach. Zgodnie z projektem zarządzenia opublikowanym na początku sierpnia 2026 roku, polski system opieki zdrowotnej zmierza ku kontrowersyjnym przeobrażeniom. Od 1 października 2026 r. wysokość wypłat dla przychodni podstawowej opieki zdrowotnej przestanie zależeć wyłącznie od liczby zapisanych chorych. Do gry wchodzą twarde współczynniki jakościowe.
Urzędnicy chcą rozliczać lekarzy rodzinnych z tego, jak skutecznie wyciągają pacjentów na badania i organizują ich czas. Kto nie wyrabia norm, ten traci płynność finansową. Brzmi prosto? Tylko na papierze. W rzeczywistości mechanizm ten budzi ogromny opór w środowisku medycznym.
Osiem wskaźników i brutalna matematyka
Nowy system oceny opiera się na dokładnie ośmiu kryteriach statystycznych. Pod lupę trafiają m.in. odsetek teleporad, wizyt domowych, liczba wystawianych recept oraz – co kluczowe – zgłaszalność na programy profilaktyczne. NFZ wyznaczył konkretne progi korygujące dla przychodni:
- Standardowa porada lekarska i wystawianie recept: współczynnik 1,0
- Teleporady oraz wizyty domowe: współczynnik 0,9
- Profilaktyka raka piersi, szyjki macicy i jelita grubego: współczynnik 0,95
- Profilaktyka chorób układu krążenia: współczynnik 1,0
Choć wprowadzono okres przejściowy – od 1 lipca do końca września współczynniki utrzymano na poziomie 1,0 – to od października spadki stawek kapitacyjnych staną się bolesną rzeczywistością dla wielu placówek.
Lekarze rozkładają ręce: „Nie mamy wpływu na ludzką wolę”
Przedstawiciele organizacji medycznych, w tym Federacja Porozumienie Zielonogórskie, nie zostawiają na pomyśle suchej nitki. Podkreślają absurdalność sytuacji, w której przychodnia dostaje po kieszeni za decyzje niezależne od personelu medycznego.
– Lekarz może pacjenta zachęcić, wysłać SMS-a, a nawet poprosić podczas wizyty o zrobienie mammografii czy cytologii. Ale co z tego, jeśli pacjent machnie ręką i powie, że nie ma czasu albo zrobi to prywatnie? – pytają retorycznie praktycy. W statystykach NFZ placówka i tak odnotuje porażkę.
Pieniądze zabrane w ramach kar to mniejsze fundusze na utrzymanie tych samych pacjentów. Ucierpią zwłaszcza małe ośrodki na prowincji oraz te, które opiekują się starszą, bardziej schorowaną społecznością. Zamiast premiować faktyczną opiekę koordynowaną, system – zdaniem krytyków – szuka oszczędności kosztem podstawowej opieki medycznej.

KOMENTARZE