Toksyczna mgła paraliżuje południową Azję
Na przełomie sierpnia i września region południowej Azji mierzy się z kryzysem ekologicznym na ogromną skalę. Olbrzymie obszary indonezyjskiej wyspy Sumatra oraz prowincji na Borneo od tygodni trawią niszczycielskie pożary lasów i torfowisk. Gęsty, gryzący dym sunie ponad granicami, dusząc kolejne państwa.
Powietrze w wielu miastach stało się zabójcze. Indeks jakości powietrza (AQI) w niektórych rejonach przekroczył szokujący poziom 700, a nawet 780 punktów, podczas gdy normy uznające powietrze za bezpieczne dawno zostały w tyle. Miliony ludzi oddychają pyłem, który wypala drogi oddechowe.
Szkoły zamknięte, tysiące chorych
Sytuacja w regionie jest dramatyczna. Władze oświatowe zdecydowały o zamknięciu tysięcy placówek edukacyjnych, a część zajęć przerzucono na tryb zdalny, by chronić dzieci przed toksycznymi wyziewami. Szpitale pękają w szwach.
- W prowincjach dotkniętych smogiem odnotowano już ponad 50 000 przypadków ostrych infekcji dróg oddechowych.
- Wśród poszkodowanych są tysiące małych dzieci poniżej piątego roku życia.
- Dym dotarł również do sąsiedniej Malezji i Singapuru, drastycznie windując liczbę pacjentów z ataksją i astmą.
Modlitwy o deszcz i desperacja ludzi
Tradycyjne metody walki z żywiołem – w tym wysłanie tysięcy strażaków oraz operacje modyfikacji pogody i zasiewania chmur – często okazują się bezsilne wobec potężnej suszy napędzanej przez zjawisko El Niño. W obliczu bezradności lokalne społeczności i władze sięgają po ratunek duchowy. W miastach Borneo i Sumatry setki mieszkańców wyruszyły na placowe zgromadzenia, by wspólnie odprawić tradycyjne, masowe modlitwy o deszcz (*Salat Istisqa*). Ubrani na biało wierni, z twarzami zasłoniętymi prowizorycznymi maseczkami, błagają niebiosa o ulewę, która jedyna może ugasić podziemne pożary torfowisk i oczyścić niebo.

KOMENTARZE