Dramat na oddziale neurologii we Wrocławiu
Do mrożących krew w żyłach scen doszło 18 sierpnia 2026 roku w Dolnośląskim Szpitalu Specjalistycznym im. T. Marciniaka we Wrocławiu. Na Oddziale Neurologii z Pododdziałem Udarowym jeden z pacjentów stał się celem brutalnego ataku. Zamiast profesjonalnej opieki medycznej, chory doświadczył agresji ze strony osoby, która powinna o niego dbać.
Jak ustaliły lokalne media, a w szczególności dziennikarze „Gazety Wrocławskiej”, zatrudniony od niedawna w placówce pielęgniarz Piotr P. miał usiłować udusić pacjenta poduszką. Nieoficjalne powody tego skandalicznego zachowania mkną w stronę niewyobrażalnej ludzkiej patologii – napastnik miał w ten specyficzny, okrutny sposób „ukarać” leżącego na łóżku chorego.
Szybka reakcja personelu i interwencja służb
Tragedii udało się zapobiec wyłącznie dzięki czujności innych pracowników szpitala. Personel medyczny przyłapał pielęgniarza na gorącym uczynku. Reakcja była natychmiastowa. Agresywnego pracownika ujęła służba ochrony obiektu, a na miejsce błyskawicznie wezwano patrol policji.
Kierownictwo placówki medycznej nie zamierzało zamiatać sprawy pod dywan. Dyrekcja natychmiast rozwiązała z Piotrem P. stosunek pracy i złożyła formalne zawiadomienie do prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstwa.
„Z uwagi na toczące się postępowanie prokuratorskie szpital nie może obecnie przekazywać żadnych dalszych informacji dotyczących okoliczności zdarzenia ani przebiegu prowadzonego postępowania” – przekazała Katarzyna Kapuścińska, p.o. dyrektora szpitala im. T. Marciniaka.
Zarzut usiłowania zabójstwa i tymczasowy areszt
Sprawa szybko nabrała tempa. Prokuratura Rejonowa Wrocław-Fabryczna postawiła podejrzanemu mężczyźnie bardzo poważny zarzut – usiłowania zabójstwa (kwalifikowany z art. 13 § 1 k.k. w zw. z art. 148 § 1 k.k.).
W czwartek Sąd Okręgowy we Wrocławiu przychylił się do wniosku śledczych i zdecydował o zastosowaniu wobec Piotra P. środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztowania na okres trzech miesięcy. Śledczy powołują się na dobro śledztwa i na tym etapie nie ujawniają szczegółowych motywów ani dokładnego stanu zdrowia zaatakowanego pacjenta. Bezpieczeństwo w polskich placówkach ochrony zdrowia po raz kolejny stało się przedmiotem bolesnej dyskusji.
Źródło: RSS Wiadomosci.gazeta.pl

KOMENTARZE