Kluczowy krok w stronę referendum
Mieszkańcy Częstochowy pokazali determinację. Z opublikowanego 31 sierpnia 2026 roku raportu delegatury Krajowego Biura Wyborczego wynika, że inicjatorom odwołania władz udało się zebrać wymaganą pulę głosów. Aby sprawa ruszyła z miejsca, konieczne było poparcie ze strony co najmniej 10 proc. uprawnionych do głosowania, czyli 15,9 tys. osób.
Wynik? Do biura wpłynęło łącznie ponad 21,7 tys. podpisów. Po weryfikacji urzędnicy odrzucili 5,4 tys. błędnych formularzy (m.in. nieczytelne dane czy brak numerów PESEL). Ostatecznie uznano aż 16,2 tys. prawidłowych podpisów, co otwiera drogę do rozpisania głosowania. Komisarz wyborczy nie wydał jeszcze oficjalnego postanowienia w tej sprawie, ale formalny próg został wyraźnie przekroczony.
Zarzuty, korupcja i zakaz wstępu do urzędu
Skąd ten społeczny zrywy? Sytuacja w Częstochowie od miesięcy jest napięta. Na początku roku, dokładnie 25 lutego, CBA zatrzymało prezydenta miasta Krzysztofa Matyjaszczyka (związanego z Lewicą). Prokuratura Krajowa postawiła mu poważne zarzuty korupcyjne, śledczy zarzucają mu m.in. przyjmowanie korzyści majątkowych w zamian za korzystne zmiany w budżecie oraz układy z lokalnymi przedsiębiorcami.
Choć sąd nie zgodził się na areszt, nakłonił samorządowca do bezwzględnego odcięcia się od pracy: Matyjaszczyk ma nałożony zakaz pełnienia funkcji oraz zakaz wstępu do urzędu miasta. Sam zainteresowany nie przyznaje się do winy i twierdzi, że cała sprawa opiera się na pomówieniach, publikując w czerwcu fragmenty uzasadnienia sądu podważające moc dowodów. Miastem de facto rządzą jego zastępcy, co wywołuje ogromny sprzeciw społeczny.
Miasto w impasie i wielkie oczekiwania
Inicjatorzy akcji referendalnej nie ukrywają, że afera korupcyjna to tylko wierzchołek góry lodowej. Częstochowianie wytykają władzom stagnację gospodarki, brak ściągania potężnych inwestorów oraz bolesny brak postępów przy budowie nowoczesnego stadionu dla piłkarzy Rakowa Częstochowa. Oberwało się również Radzie Miasta, zdominowanej przez koalicję Lewicy i Koalicji Obywatelskiej, która wcześniej odrzuciła pomysł samorządowego samorozwiązania i nie chciała przegłosować uchwały o odwołaniu prezydenta.
Gdy dojdzie już do urn, frekwencja będzie grać pierwsze skrzypce. Aby wyniki referendum były ważne, udział w nim musi wziąć co najmniej 3/5 wyborców spośród tych, którzy głosowali w ostatnich wyborach samorządowych – co oznacza konieczność mobilizacji około 47 tysięcy mieszkańców.
Źródło: RSS Wiadomosci.gazeta.pl

KOMENTARZE