1 września 2026 roku przejdzie do czarnych kart historii Wisły Kraków w obecnym sezonie. Choć podopieczni trenera Mariusza Jopa całkiem przyzwoicie radzą sobie w rozgrywkach ligowych, ich pucharowa przygoda zakończyła się na 1/32 finału w niezwykle bolesnych okolicznościach. „Biała Gwiazda” przegrała na wyjeździe z pierwszoligową Odrą Opole 1:2, mimo że długo kontrolowała przebieg spotkania i jako pierwsza wyszła na prowadzenie.
Obiecujący początek i szybki cios
Spotkanie na Itaka Arenie rozpoczęło się po myśli krakowian. Już w 16. minucie po ładnej, składnej akcji i zagraniu od Ángela Rodado, młody Maciej Kuziemka precyzyjnie uderzył lewą nogą po dalszym słupku, otwierając wynik meczu. Wydawało się, że wyżej notowany zespół z Krakowa powoli narzuca swój warunki gry i spokojnie kontroluje wydarzenia na boisku.
Punkt zwrotny: Srogi werdykt VAR i czerwona kartka
Wszystko zmieniło się diametralnie w 31. minucie. Marko Božić bezmyślnie zaatakował rywala w środku pola, wchodząc w starcie wyprostowaną nogą. Sędzia główny początkowo sięgnął po żółtą kartkę, jednak po interwencji systemu VAR i weryfikacji powtórek zmienił zdanie, wyrzucając pomocnika Wisły z boiska z bezpośrednią czerwoną kartką. Gra w osłabieniu na ponad godzinę całkowicie podcięła skrzydła krakowianom.
Festiwal błędów po przerwie
Mimo osłabienia Wisła zdołała dotrwać z jednobramkową zaliczką do przerwy, ale druga odsłona meczu zamieniła się w koszmar defensywy gości. W 52. minucie katastrofalny błąd popełnił bramkarz Patryk Letkiewicz, który fatalnie obliczył lot piłki przy dośrodkowaniu, wybijając ją wprost pod nogi rywali. Prezentu nie zwykł marnować Patryk Szysz, doprowadzając do wyrównania.
Napędzeni gospodarze poszli za ciosem. W 66. minucie defensywa Wisły ponownie przysnęła, co potężnym uderzeniem pod poprzeczkę wykorzystał Michał Feliks, ustalając wynik na 2:1 dla Odry. W końcówce grający w dziesiątkę krakowianinie rzucili się do odważnych atakatów, a świetną okazję na wyrównanie zmarnował Julius Ertlthaler, trafiając na mur w postaci opolskiej defensywy. Wynik jednak nie uległ już zmianie, a Odra sensacyjnie zameldowała się w kolejnej rundzie Pucharu Polski.

KOMENTARZE