Islandia zamyka drzwi przed Brukselą. Niemiecka prasa bezlitośnie ocenia referendum

Strona głównaPolityka

Islandia zamyka drzwi przed Brukselą. Niemiecka prasa bezlitośnie ocenia referendum

Islandczycy zamknęli unijny rozdział. Jasny werdykt po historycznym referendum
Głęboki kryzys w Gabinecie Owalnym. Sondażowe tąpnięcie uderza w zaplecze prezydenta
Amerykańscy politycy osłabiają greenbacka. Złoty korzysta z polityki Białego Domu

Demokratyczne „nie” na dalekiej Północy

Wszystko stało się jasne w ostatnią niedzielę sierpnia 2026 roku. Choć wstępne wyniki spływające z Reykjavíku dawały nikłą nadzieję zwolennikom integracji, ostateczne podliczenie głosów z prowizji i okręgów regionalnych rozstrzygnęło sprawę bezapelacyjnie. W przeprowadzonym na Islandii referendum aż **52,8 proc. głosujących** odrzuciło rządową propozycję wznawiania zamrożonych lat temu negocjacji akcesyjnych z Unią Europejską. Za dalszymi rozmowami opowiedziało się **47,2 proc.** obywateli. Frekwencja osiągnęła imponujący poziom **82,5 proc.**, co dowodzi, że temat poruszył całe społeczeństwo.

Reakcja Brukseli nadeszła błyskawicznie. Przewodniczący Rady Europejskiej **António Costa** oficjalnie oświadczył, że Wspólnota w pełni szanuje demokratyczny wybór islandzkich wyborców. Premierka Islandii **Kristrún Frostadóttir** przyznała wprost, że sprawa dalszej akcesji nie będzie kontynuowana, nazywając to „naturalnym biegiem wydarzeń”. Rząd w Reykjavíku musi teraz zdecydować, jak formalnie zamknąć wniosek złożony jeszcze w kryzysowym **2009 roku**.

„Komu się dobrze powodzi, ten nie chce nic zmieniać”

Wyniki głosowania wywołały falę komentarzy w europejskich mediach. Szczególnie ostro i bezpośrednio sytuację skomentowała prasa niemiecka. Na łamach „Sueddeutsche Zeitung” analitycy nie pozostawili suchej nitki na strategii islandzkiego rządu, uznając wynik plebiscytu za blamaż zarówno lokalnych władz, jak i samej Brukseli.

Niemieccy publicyści celnie punktują realia panujące na wyspie:

  • Islandczycy cieszą się silną gospodarką i stabilnym dobrobytem.
  • Kraj ma bezpieczną pozycję jako członek NATO.
  • Obywatele już teraz korzystają z profitów unijnego rynku wewnętrznego dzięki członkostwu w Europejskim Obszarze Gospodarczym (EOG).

W tytule jednego z najgłośniejszych komentarzy podsumowano to bez znieczulenia: **„Komu się dobrze powodzi, ten nie chce nic zmieniać”**. Przeciwko integracji zagłosowali tradycyjnie silni na Islandii rybacy, rolnicy oraz sektor wielorybnictwa. Ludzie ci panicznie obawiają się utraty kontroli nad łowiskami oraz narzucenia unijnych limitów i biurokracji z zewnątrz.

Cień Brexitu i spór o kompetencje

W zachodnich analizach natychmiast odwołano się do bolesnych doświadczeń Wielkiej Brytanii. Choć skala i mechanika islandzkiego głosowania wyglądały inaczej, cień **Brexitu z 2016 roku** powrócił jako przestroga przed angażowaniem obywateli w skomplikowane procesy międzynarodowe.

Co ciekawe, niemiecka prasa uderza w ton krytyczny wobec samej idei organizowania takich referendów. Zdaniem publicystów z Monachium, zrzucanie tak fundamentalnych decyzji gospodarczych i geopolitycznych bezpośrednio na barki społeczeństwa to wyraz „opacznie pojętej demokracji”. Trudne decyzje – zdaniem komentatorów – powinni brać na siebie wykwalifikowani politycy, a nie obywatele zmęczeni politycznymi awanturami. Islandczycy wybrali jednak inaczej, pokazując biurokratom w UE, że suwerenność i własne łowiska ryb są warte więcej niż puste obietnice niższych stóp procentowych.

Źródło: RSS Wiadomosci.gazeta.pl

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
DISQUS: