Kaczyński bezlitosny dla ludzi Morawieckiego. Mówi wprost o „najnormalniejszej zdradzie”

Strona głównaPolityka

Kaczyński bezlitosny dla ludzi Morawieckiego. Mówi wprost o „najnormalniejszej zdradzie”

Zapach władzy zatrze konflikty? Sondaż nie pozostawia złudzeń co do przyszłości prawicy
Nowa siła na prawicy szuka sojuszników. Marzena Machałek mówi wprost o współpracy z Krzysztofem Bosakiem
Rewolucja w PIT od 2027 roku. Tusk zmienia progi, Morawiecki kpi, a Sawicki kręci nosem

Ostre słowa prezesa PiS w Sulejowie

Podczas wystąpienia w Sulejowie pod koniec sierpnia 2026 roku prezes Prawa i Sprawiedliwości **Jarosław Kaczyński** odniósł się bez ogródek do sytuacji wokół nowo powstałego klubu i stowarzyszenia **Rozwój Plus**, na czele którego stoi **Mateusz Morawiecki**. Szef PiS dał jasno do zrozumienia, że politycy, którzy zdecydowali się opuścić macierzystą formację, nie mają co liczyć na powrót w glorii chwały i bezpieczne miejsca na wspólnych listach wyborczych.

Atak był bezpośredni, a użyte sformułowania nie pozostawiały miejsca na dyplomatyczne niedomówienia.

– W jaki sposób ja, jako szef partii, mam przekonywać moje koleżanki i moich kolegów, żeby ustępowali dobrych miejsc tym, którzy zdradzili? Bo to jest zdrada po prostu, najnormalniejsza na świecie zdrada – grzmiał z mównicy Kaczyński.

Rozłam, ultimatum i narodziny „Rozwoju Plus”

Przypomnijmy: konflikt na prawicy narastał od tygodni. Kryzys eskalował pod koniec lipca 2026 roku, kiedy upłynęło twarde ultimatum postawione przez prezesa PiS. Wymagał on od parlamentarzystów natychmiastowej rezygnacji z przynależności do zewnętrznych projektów politycznych i stowarzyszeń pod groźgą natychmiastowego wykluczenia.

Grupa skupiona wokół byłego premiera Mateusza Morawieckiego – licząca ponad **40 posłów**, a także senatorów i eurodeputowanych – odmówiła złożenia deklaracji. Argumentowali, że nie porzucają PiS, a jedynie budują nową inicjatywę społeczną. Efektem było ostateczne rozstanie, wyrzucenie krnąbrnych działaczy poza nawias partii i powołanie przez nich własnego, niezależnego klubu parlamentarnego.

Mechanizm kalkulacji i „czarna lista” prezesa

W ocenie Jarosława Kaczyńskiego w środowisku Rozwoju Plus miało funkcjonować przekonanie, że mimo skromnych na razie sondaży czy struktur, nic im nie grozi, bo „i tak koniec końców dostaną miejsca na wspólnej liście z PiS”. Prezes uciął te spekulacje raz na zawsze.

Zdaniem lidera Zjednoczonej Prawicy, lojalni działacze, którzy miesiącami ciężko pracowali w terenie, nie mogą być spychani na dalsze pozycje na rzecz polityków, którzy w kluczowym momencie „przeszli na inną stronę”. Co więcej, Kaczyński stwierdził wprost, że osoby odpowiedzialne za rozbicie obozu patriotycznego powinny na stałe wypaść z polskiej polityki.

Eksperci polityczni zauważają jednak pewien paradoks: chociaż retoryka na linii Kaczyński–Morawiecki jest niezwykle ostra, zbliżający się wielkimi krokami cykl wyborczy może w przyszłości zmusić obie skłócone frakcje do bolesnego pragmatyki i kalkulacji mandatowej. Na razie jednak mosty zostały doszczętnie spalone, a o jakiejkolwiek koalicyjnej sielance nie ma mowy.

Źródło: RSS Wiadomosci.gazeta.pl

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
DISQUS: