Wniosek o trzymiesięczny areszt dla szefa PKOl
Sytuacja wokół Radosława Piesiewicza eskaluje z godziny na godzinę. W piątek, 28 sierpnia 2026 roku, minister sprawiedliwości i prokurator generalny Waldemar Żurek poinformował za pośrednictwem mediów społecznościowych, że prokuratura oficjalnie skierowała do sądu wniosek o tymczasowe aresztowanie prezesa Polskiego Komitetu Olimpijskiego na okres trzech miesięcy.
To pokłosie działań śledczych z Wydziału Zamiejscowego Prokuratury Krajowej w Katowicach, którzy prowadzą głośne śledztwo wokół giełdy kryptowalut Zondacrypto. Radosław Piesiewicz został zatrzymany w Warszawie, a następnie przewieziony na Śląsk, gdzie usłyszał poważne zarzuty.
Dwa zarzuty i luksusowy zegarek w tle
Podczas popołudniowej konferencji prasowej rzeczniczka Prokuratora Generalnego, prokurator Anna Adamiak, szczegółowo przedstawiła zarzuty, jakie usłyszał podejrzany.
- Płatna protekcja: Śledczy zarzucają Piesiewiczowi, że w 2025 roku powoływał się na wpływy w Urzędzie Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) – wynikające ze znajomości z byłym szefem rządu – w zamian za luksusowy zegarek o wartości ponad 169 tysięcy złotych. Korzyść miała posłużyć wpływaniu na postępowanie UOKiK dotyczące giełdy Zondacrypto.
- Działanie na szkodę wierzycieli: Drugi zarzut dotyczy nakłaniania członka zarządu spółki BB Trade Estonia OU (operatora Zondacrypto) do wypłaty środków z pokrzywdzeniem innych wierzycieli w obliczu grożącej niewypłacalności. Chodzi o kwoty rzędu ok. 195 tys. zł oraz 100 tys. euro wypłacone w kwietniu tego roku.
Przesłuchanie i przeszukania. Co na to podejrzany?
Jak przekazała prok. Anna Adamiak, Radosław Piesiewicz został przesłuchany w charakterze podejrzanego. Nie przyznał się do popełnienia zarzucanych mu czynów, jednak zdecydował się złożyć obszerne wyjaśnienia.
Prokuratura uznała jednak, że zgromadzony materiał dowodowy – w tym zabezpieczony w trakcie przeszukań m.in. w domu podejrzanego oraz w siedzibie PKOl zegarek, telefon i gotówka – wskazuje na duże prawdopodobieństwo popełnienia przestępstw. Kluczowa dla wniosku o areszt miała być również obawa matactwa oraz grożąca podejrzanemu surowa kara, która w przypadku płatności protekcji może wynieść nawet do 8 lat pozbawienia wolności.
Teraz losy szefa PKOl spoczywają w rękach sądu, który musi rozpoznać wniosek śledczych.
Źródło: RSS Wiadomosci.gazeta.pl

KOMENTARZE