Przełom w śledztwie i poważne zarzuty
Wszystko zaczęło się w czwartek, kiedy funkcjonariusze Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości zatrzymali prezesa Polskiego Komitetu Olimpijskiego, Radosława Piesiewicza. Sprawa, która elektryzuje opinię publiczną, wiąże się bezpośrednio z szeroko zakrojonym śledztwem dotyczącym giełdy kryptowalut Zondacrypto.
Po wielogodzinnych przesłuchaniach w Śląskim Wydziale Zamiejscowym Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Katowicach śledczy odsłonili karty. Radosław Piesiewicz usłyszał dwa konkretne zarzuty karne:
- Płatnej protekcji (art. 230 § 1 Kodeksu karnego) – zagrożonej karą do 8 lat pozbawienia wolności.
- Zaspokojenia grupy wierzycieli z pokrzywdzeniem innych w związku z grożącą niewypłacalnością (art. 302 § 1 Kodeksu karnego) – zagrożonej karą do 2 lat więzienia.
Zegarek, UOKiK i faworyzowanie wierzycieli
Jak przekazała rzecznik Prokuratora Generalnego prok. Anna Adamiak oraz minister sprawiedliwości Waldemar Żurek, pierwszy zarzut dotyczy zdarzeń z 2025 roku. Szef PKOl miał powoływać się na wpływy w Urzędzie Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK), wynikające ze znajomości z byłym szefem rządu. W zamian za interwencję i pomoc w sprawach giełdy miał przyjąć korzyść majątkową w postaci luksusowego zegarka o wartości ponad 169 tysięcy złotych (ok. 40 tysięcy euro) od szefa Zondacrypto Przemysława Krala.
Drugi zarzut wiąże się z kolei z ratowaniem własnych środków. W obliczu narastających problemów finansowych giełdy, Piesiewicz miał nakłaniać ówczesnego członka zarządu spółki do wypłaty 195 tysięcy złotych oraz 100 tysięcy euro na swoją rzecz, zostawiając w tyle zwykłych użytkowników, którzy zostali z zablokowanymi kontami.
Co dalej z prezesem PKOl?
Sam zainteresowany nie przyznaje się do popełnienia zarzucanych mu czynów, choć złożył przed śledczymi obszerne wyjaśnienia. Wychodząc z prokuratury, skwitował całą sytuację krótko: – Ja powiem tak: polityka, polityka, polityka. Zobaczymy, co z tego wyjdzie, dodając, że czuje się „bardzo dużą ofiarą”.
To jednak nie koniec kłopotów działacza. Prokuratura Krajowa skierowała do sądu oficjalny wniosek o zastosowanie wobec Radosława Piesiewicza środka zapobiegawczego w postaci trzymiesięcznego tymczasowego aresztowania. O losach zawieszonego w swoich działaniach szefa komitetu zadecyduje sąd w Katowicach.
Źródło: RSS Wiadomosci.gazeta.pl

KOMENTARZE