Putin zabrał głos po słowach Tuska o Nord Stream. Wskazał na „ekonomiczną opłacalność”

Strona głównaPolityka

Putin zabrał głos po słowach Tuska o Nord Stream. Wskazał na „ekonomiczną opłacalność”

Niemieckie placówki medyczne przyciągają personel z Polski atrakcyjnymi stawkami
Niemiecka gospodarka łapie oddech. Światełko w tunelu dla biznesu
Przełom w śledztwie ws. Nord Stream. Poszukiwany Ukrainiec wpadł w Chorwacji

Władimir Putin komentuje słowa polskiego premiera

W sierpniu 2026 roku temat zniszczenia gazociągu Nord Stream znów mocno rozgrzał międzynarodową scenę polityczną. Do ostatnich wypowiedzi polskiego szefa rządu odniósł się sam Władimir Putin. W wywiadzie dla rosyjskiego serwisu informacyjnego Wiesti przywódca Federacji Rosyjskiej stwierdził, że doskonale rozumie stanowisko Warszawy.

Cała machina komentarzy ruszyła po tym, jak Donald Tusk publicznie skomentował kwestię ścigania przez niemiecki wymiar sprawiedliwości obywatela Ukrainy, podejrzewanego o udział w sabotażu rurociągu. Polski premier twardo stwierdził, że Niemcy nie powinni prowadzić takich poszukiwań, dodając, że wstydzić powinni się ci, którzy ten gazociąg wybudowali, a nie ci, którzy go unieruchomili.

Znamy motywy Tuska? Putin stawia na ekonomię

Rosyjski dyktator w swojej wypowiedzi postanowił cofnąć się o kilka lat wstecz. Podkreślił, że zna obecnego szefa polskiego rządu jeszcze z czasów planowania i budowy kontrowersyjnego projektu Nord Stream 2.

Zdaniem Putina, motywy stojące za obecną postawą polskiego rządu są banalne i sprowadzają się do czystej kalkulacji. — Motywy są bardzo proste — chodzi po prostu o opłacalność ekonomiczną — oznajmił rosyjski prezydent, sugerując, że Warszawa w przeszłości mocno obawiała się utraty dochodów z tranzytu gazu.

Międzynarodowe tąpnięcie wokół Wołodymyra Żurawlowa

W tle politycznych przepychanek znajduje się realna sprawa karna. Chodzi o zatrzymanego w Chorwacji Wołodymyra Żurawlowa. Obywatel Ukrainy jest ścigany na podstawie Europejskiego Nakazu Aresztowania (ENA) wydanego przez niemiecki sąd w Karlsruhe, który podejrzewa go o wysadzenie strategicznej infrastruktury energetycznej.

Polska strona już wcześniej – jesienią 2025 roku – zetknęła się z tą sprawą, gdy Żurawlow został zatrzymany nad Wisłą, jednak polski sąd zdecydował wówczas o niewydawaniu go Niemcom. Obecna linia rządu w Warszawie, popierana przez argumenty o historycznych ostrzeżeniach przed uzależnieniem Europy od paliwa z Rosji, spotyka się z ostrymi reakcjami zarówno w Berlinie, jak i – jak widać – w Moskwie.

Źródło: RSS Wiadomosci.gazeta.pl

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
DISQUS: