Marsz w górę europejskiej tabeli
Czwartek, 20 sierpnia 2026 roku, zapisał się jako kolejny udany rozdział współczesnej historii polskiego futbolu klubowego. Choć droga do europejskich salonów bywa wyboista, a polskie drużyny wciąż potrafią napsuć krwi swoim kibicom, najnowsze wieści z tabeli współczynników UEFA rozpalają wyobraźnię. Polska dumnie utrzymuje **10. miejsce** w prestiżowym rankingu krajowym, mając na koncie **44.825 punktów**.
Jeszcze dwa sezony temu Ekstraklasa szorowała po dółie drugiej dziesiątki, oglądając plecy silniejszych rywali z bezpiecznej odległości. Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Systematyczne ciułanie punktów, pamiętne boje w europejskich pucharach i w końcu historyczny start aż **pięciu polskich ekip** w obecnej kampanii 2026/27 sprawiają, że piłkarska elita staje się czymś więcej niż tylko pobożnym życzeniem.
Pogrom w wykonaniu Lecha i Jagiellonii
Ostatnia seria spotkań w IV rundzie eliminacji Ligi Europy przyniosła prawdziwy fajerwerk bramkowy. Najpierw **Jagiellonia Białystok** rozbiła przed własną publicznością gruzińską Iberię Tbilisi aż **4:0**, udowadniając, że mistrzowski charakter z poprzednich lat to nie przypadek. Chwilę później we wspaniałym stylu wtórował jej **Lech Poznań**, który urządził sobie strzelecki trening ze szwajcarskim FC Thun, miażdżąc rywali **7:0**.
Dzięki tym koncertom gry obie drużyny są już jedną nogą — a właściwie po dwóch — w fazie ligowej Ligi Europy. Rewanżowe starcia w przyszłym tygodniu będą już tylko formalnością, a polskie kluby dopisały do krajowego rankingu kolejne cenne punkty. Bilans tego tygodnia to dla całej ligi dodatkowe **0,500 pkt**.
Mniej kolorowo na Śląsku, ale plan jest realizowany
Nie wszystko szło jednak jak z płatka. O ile w Lidze Europy dominowaliśmy, o tyle w eliminacjach Ligi Konferencji kibice musieli przełknąć gorzkie pigułki. **Górnik Zabrze** na własnym stadionie musiał uznać wyższość naszpikowanego gwiazdami AS Monaco, przegrywając **2:3**. Z kolei **Raków Częstochowa** pokazał niezłomność, wywożąc remis **2:2** z trudnego terenu w Chorwacji przeciwko Hajdukowi Split — mimo że gospodarze przez sporą część meczu grali w osłabieniu. Przypomnijmy też, że wcześniej z pucharami pożegnał się GKS Katowice.
Eksperci i statystycy są jednak zgodni: sama obecność Lecha i Jagiellonii w europejskiej jesieni to za mało, by utrzymać TOP 10 do końca sezonu. Kluczem do sukcesu będzie wprowadzenie do głównej fazy przynajmniej **trzech przedstawicieli** — a tu najwięcej zależy właśnie od postawy Rakowa w rewanżach.
O co toczy się gra? Wielka stawka na horyzoncie
Stawka w tej rywalizacji przerosła najśmielsze oczekiwania optymistów. Jeśli Polska utrzyma dziesiątkę na koniec bieżącego sezonu, zapłacimy premię w postaci otwartych drzwi do piłkarskiego raju.
Jak podkreślał niedawno prezes Ekstraklasy SA Marcin Animucki, zajęcie 10. lokaty na koniec rozgrywek oznacza **bezpośredni awans mistrza Polski do fazy ligowej Ligi Mistrzów** — bez ani jednego meczu eliminacyjnego — począwszy od sezonu 2028/2029. Dla ligi, która przez lata musiała przebijać się przez gęste sita kwalifikacyjne już na początku lata, byłby to cywilizacyjny skok finansowy i sportowy.
Tuż za naszymi plecami czają się jednak zdeterminowani Czesi (43.125 pkt) oraz Grecy. Margines błędu jest niewielki, ale głód sukcesu w kraju nad Wisłą nigdy nie był tak wielki. Futbolowa wiosna i jesień w pucharach dawno nie smakowały tak dobrze.

KOMENTARZE