Czym jest niewydolność serca i dlaczego dotyka milionów?
Mówiąc najprościej: pompa, jaką jest ludzkie serce, przestaje dawać sobie radę. Nie oznacza to natychmiastowego zatrzymania akcji narządu, lecz jego powolne, podstępne słabnięcie. Organizm nie otrzymuje wystarczającej ilości krwi i tlenu, a w tkankach zaczynają gromadzić się zbędne płyny.
W Polsce z tym problemem mierzy się już około 1,4 miliona osób. Statystyki są bezwzględne — każdego roku choroba ta zbiera żniwo w postaci 140 tysięcy zgonów. Co gorsza, w ciągu pięciu lat od postawienia diagnozy umiera co drugi pacjent.
Główne przyczyny i cisi zabójcy
Skąd bierze się ta fala zachorowań? Lekarze nie mają wątpliwości. Głównym paliwem dla rozwoju niewydolności serca są:
- Niekontrolowane nadciśnienie tętnicze,
- Przelane zawały serca i choroba niedokrwienna,
- Epidemia otyłości i cukrzycy typu 2,
- Starzejące się społeczeństwo.
Często bagatelizujemy pierwsze objawy. Zwykła zadyszka po wejściu na drugie piętro czy spuchnięte kostki u nóg pod koniec dnia są zrzucane na karb zmęczenia lub wieku. Tymczasem to krzyk tonącego organizmu.
Problem polskiego systemu: szpitale pękają w szwach
Polska od lat mierzy się z poważnym wyzwaniem strukturalnym. Pod względem liczby hospitalizacji z powodu niewydolności serca zajmujemy czołowe, niechlubne miejsca w zestawieniach międzynarodowych. Brakuje koordynacji leczenia na linii POZ–kardiolog, a pacjenci zbyt późno trafiają na nowoczesne, wysokospecjalistyczne terapie.
Eksperci z Asocjacji Niewydolności Serca Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego podkreślają, że kluczem do zatrzymania tej cichej epidemii jest wcielanie w życie zintegrowanych programów opieki oraz wczesne wychwytywanie chorych. Nowoczesna farmakoterapia potrafi zdziałać cuda, wydłużając życie i drastycznie zmniejszając ryzyko nagłego zgonu sercowo-naczyniowego, o ile zostanie wdrożona na czas.
Źródło: www.rynekzdrowia.pl

KOMENTARZE