Sąd na Węgrzech podjął decyzję o tymczasowym aresztowaniu polskiego kierowcy, którego autokar uczestniczył w dramatycznym wypadku na autostradzie M3. W wyniku zdarzenia zginęło 12 osób, a kilkadziesiąt zostało rannych, co wywołało ogromne poruszenie w kraju i za granicą.
Do tragicznego zdarzenia doszło w nocy z soboty na niedzielę na węgierskiej autostradzie M3, w rejonie miejscowości Mezőkeresztes. Autokarem podróżowało 59 obywateli Polski – 57 pasażerów oraz dwóch kierowców – którzy wracali z pielgrzymki z Medziugorie w Bośni i Hercegowinie. Większość uczestników wyjazdu stanowili mieszkańcy województwa podkarpackiego. W wypadku zginęło 12 osób, a ranni trafili do węgierskich szpitali.
Decyzja sądu w Miszkolcu
We wtorek sąd rejonowy w Miszkolcu przychylił się do wniosku prokuratury i zdecydował o zastosowaniu wobec kierowcy środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztowania na okres 30 dni. Śledczy postawili mężczyźnie zarzut nieumyślnego spowodowania wypadku drogowego ze skutkiem śmiertelnym dla wielu osób.
Węgierska prokuratura wskazała, że podejrzany „nie był w stanie zapewniającym bezpieczne prowadzenie pojazdu” i zasnął z powodu zmęczenia.
Podczas posiedzenia aresztowego podejrzany skorzystał z prawa do odmowy składania wyjaśnień. Prokuratura argumentowała konieczność aresztu obawą przed ucieczką, ukrywaniem się lub próbą matactwa. Postanowienie sądu nie jest prawomocne, a obrona zapowiedziała odwołanie.
Akcja ratunkowa i powrót poszkodowanych
Na miejscu natychmiast ruszyła pomoc ratunkowa. Drugi z kierowców, który w momencie zdarzenia odpoczywał w kabinie sypialnej, relokował się i brał udział w wyciąganiu poszkodowanych przez wyjścia dachowe. Władze państwowe zorganizowały transport medyczny – część lżej rannych pasażerów wróciła do Polski specjalnym samolotem rządowym już w poniedziałek.
Źródło: Świat – Świat w RMF24

KOMENTARZE