Polska otolaryngologia na zakręcie
Zaburzenia słuchu, nawracające zapalenia zatok czy przewlekły ból gardła to codzienność tysięcy pacjentów. Jednak dostać się do specjalisty w ramach publicznego systemu to prawdziwy maraton. Otolaryngologia w Polsce zmaga się z głębokim kryzysem kadrowym i organizacyjnym, który bezpośrednio uderza w chorych.
Eksperci alarmują: polski system ochrony zdrowia nie radzi sobie z rosnącą liczbą pacjentów, a młodzi lekarze rzadko decydują się na pracę w szpitalnych oddziałach, wybierając bezpieczniejszą ścieżkę prywatnych gabinetów. W efekcie całe oddziały laryngologiczne są zamykane lub przekształcane, co szczególnie dotyka regiony takie jak Śląsk czy Wielkopolska.
Zbyt późna diagnoza i problem z nowotworami
Największym ból polskiej laryngologii to onkologia. Aż **60 proc. pacjentów** zgłasza się do lekarza w zaawansowanym stadium nowotworów głowy i szyi. Dlaczego tak się dzieje?
- Wczesne objawy bywają bagatelizowane i mylone ze zwykłym przeziębieniem.
- Chorzy miesiącami leczeni są objawowo – antybiotykami lub paracetamolem.
- Brakuje wyspecjalizowanych ośrodków wczesnej diagnostyki.
Statystyki są bezlitosne. W leczeniu nowotworów głowy i szyi Polska ma **o 30 proc. gorsze wyniki** niż średnia europejska, plasując się w europejskim ogonie. Specjaliści podkreślają, że kluczem do poprawy sytuacji miało być tworzenie dedykowanych ośrodków (tzw. unitów), jednak zmiany utknęły w martwym punkcie.
Masowe przekształcenia i zamykanie oddziałów
Z danych Narodowego Funduszu Zdrowia wynika, że placówki medyczne masowo składają wnioski o wygaszanie lub przeprofilowanie tradycyjnych oddziałów całodobowych. Otolaryngologia znajduje się w czołgówce specjalizacji dotkniętych tym zjawiskiem – zaraz po ginekologii i chirurgii. Szpitale wolą stawiać na chirurgię jednego dnia, co przy braku kadr wydaje się jedynym ratunkiem, ale drastycznie wydłuża kolejki do skomplikowanych zabiegów stacjonarnych.
Do tego dochodzą skandale z listami oczekujących. Głośna kontrola NFZ w warszawskiej Klinice Otolaryngologii wykazała masowe uchybienia i przyjmowanie pacjentów poza oficjalną kolejką, co skończyło się wysokimi karami finansowymi i zawiadomieniami do prokuratury. System pęka w szwach, a pacjent pozostaje sam na sam z chorobą.
Źródło: www.rynekzdrowia.pl

KOMENTARZE