Cicha epidemia nad Wisłą
Nerki pracują po cichu, nie prosząc o uwagę. Filtracja toksyn, regulacja ciśnienia i gospodarki wodnej trwa bez przerwy, dwadzieścia cztery godziny na dobę. Kiedy jednak zaczynają niedomagać, organizm długo nie wysyła wyraźnych sygnałów ostrzegawczych. W Polsce z przewlekłą chorobą nerek (PChN) boryka się już około 4,5 do 4,7 miliona osób. Co gorsza, aż 90-95% z nich nie ma o tym pojęcia.
Choroba rozwija się latami, maskując się ogólnym zmęczeniem lub lekceważonym nadciśnieniem tętniczym. Gdy w końcu pojawiają się wyraźniejsze objawy, zazwyczaj jest już za późno na proste leczenie zachowawcze. Statystyki są bezlitosne – z powodu powikłań i zbyt późnego wykrycia PChN co roku w Polsce przedwcześnie umiera około 80 tysięcy osób.
Gdzie tkwi problem? Miliony na dializy, kulejąca profilaktyka
Raporty Najwyższej Izby Kontroli oraz opinie ekspertów z dziedziny nefrologii obnażają słabości polskiego systemu ochrony zdrowia. Choć na walkę z chorobami nerek przeznacza się ogromne środki, aż 92% tej kwoty pochłaniają kosztowne dializy oraz przeszczepy w stadium schyłkowym. Prawdziwe oszczędności i – co ważniejsze – ludzkie życia mogłaby uratować wczesna diagnostyka. Tej jednak brakuje.
Podstawowe badania krwi (poziom kreatyniny) oraz ogólne badania moczu kosztują niewiele, ale rzadko stają się elementem rutynowej, masowej profilaktyki. Programy takie jak dawny „Profilaktyka 40 PLUS” nie zdołały dotrzeć do większości potrzebujących, a czas oczekiwania na wizytę u lekarza specjalisty w ramach NFZ w wielu regionach kraju urasta do absurdalnych rozmiarów i wynosi nawet kilkadziesiąt lub ponad sto dni.
Kryzys kadrowy i dramat pacjentów
Sytuację pogłębia zapaść kadrowa. W całym kraju brakuje specjalistów, a odchodzący na emeryturę lekarze nie znajdują następców – nefrologia przestała przyciągać młodych medyków. Likwidowane lub ograniczające godziny pracy oddziały nefrologiczne oraz stacje dializ to scenariusz, przed którym od miesięcy ostrzegają środowiska pacjenckie, takie jak Stowarzyszenie „Moje Nerki”.
Zamiast koordynowanej opieki od momentu wykrycia pierwszych nieprawidłowości, pacjent trafia do systemu zazwyczaj w dramatycznym momencie, stając przed perspektywą uciążliwych dializ. Nerki to narząd, który potrafi wybaczyć wiele, ale zaniedbany przez państwo i samych pacjentów system opieki nefrologicznej może wkrótce przestać radzić sobie z narastającą lawiną chorych.
Źródło: www.rynekzdrowia.pl

KOMENTARZE