Koniec z przestarzałym systemem? Ministerstwo Zdrowia zmienia zasady gry
Kolejki do fizjoterapeutów w ramach Narodowego Funduszu Zdrowia od lat spędzają chorym sen z powiek. Średni czas oczekiwania w Polsce wynosi obecnie 168 dni, a w skrajnych regionach pacjenci potrafią czekać nawet ponad 250 dni na podstawową rehabilitację ambulatoryjną. Sytuacja w oddziałach stacjonarnych wygląda jeszcze gorzej – tam średnia to aż 545 dni.
Ministerstwo Zdrowia postanowiło jednak zareagować na krytyczne głosy pacjentów oraz środowiska medycznego. Przygotowany projekt rozporządzenia ma całkowicie przemodelować system rehabilitacji leczniczej w Polsce. Zmiany mają wejść w życie 1 stycznia 2027 roku, a ich głównym celem jest odejście od mechanicznego „odklepywania” zabiegów na rzecz realnej skuteczności terapii.
20 dni zabiegowych zamiast dziesięciu. Będzie ciągłość leczenia
Jedną z najbardziej wyczekiwanych zmian jest odejście od przestarzałego limitu. Dotychczasowy, zaledwie 10-dniowy cykl fizjoterapii ambulatoryjnej często kończył się dokładnie wtedy, gdy pacjent zaczynał odczuwać realną poprawę. W efekcie chory musiał wracać na koniec wielomiesięcznej kolejki.
Nowe przepisy wydłużają pojedynczy cykl do 20 dni zabiegowych. Co więcej, w uzasadnionych medycznie przypadkach lekarze i fizjoterapeuci będą mogli kontynuować terapię bez konieczności przerywania procesu leczenia. System ma wreszcie nadążyć za rzeczywistymi potrzebami osób po udarach, operacjach ortopedycznych czy zmagających się z ciężkimi bólami kręgosłupa.
Skala ICF i obiektywne kryteria zamiast uznaniowości
Samo skierowanie od lekarza ubezpieczenia zdrowotnego to wkrótce może być za mało. Resort zdrowia stawia na ujednolicone i obiektywne kryteria kwalifikacji. Stan zdrowia pacjenta ma być oceniany przy użyciu specjalistycznych skal medycznych oraz międzynarodowej klasyfikacji funkcjonowania, niepełnosprawności i zdrowia – znanej jako skala ICF.
Oznacza to, że system wreszcie zacznie precyzyjnie dopasowywać rodzaj i profil interwencji do realnego deficytu chorego. Do zespołu terapeutycznego, obok lekarza i fizjoterapeuty, w razie potrzeby dołączą psycholodgi, logopedzi czy dietetycy. Prawdziwym sukcesem medycyny nie jest bowiem sam fakt, że pacjent przeżył operację – prawdziwy sukces zaczyna się wtedy, gdy może on znowu samodzielnie funkcjonować w społeczeństwie.
Źródło: www.rynekzdrowia.pl

KOMENTARZE