Koszmar mistrzów Polski trwa. Lech na dnie tabeli Ligi Europy po laniu od Bayeru

Strona głównaSport

Koszmar mistrzów Polski trwa. Lech na dnie tabeli Ligi Europy po laniu od Bayeru

Historyczny pogrom przy Bułgarskiej. Lech Poznań rozbił FC Thun i ustanowił rekord
Kolejne rozczarowanie przy Bułgarskej. Lech Poznań oddaje napastnika za czapkę gruszek
Puchar Polski rozlosowany. Hitowe derby Śląska i bolesne wyzwania faworytów
Ciasno na szczycie Ekstraklasy, a gigant szoruje po dnie. Tak wygląda tabela
Bolesne zderzenie Lecha w Londynie. Brytyjskie media i kibice nie mieli litości
Treść wygenerowana przy użyciu sztucznej inteligencji.

Brutalne zderzenie z europejską rzeczywistością

Dzisiejszy czwartek przyniósł kolejne bolesne zweryfikowanie ambicji mistrzów Polski na międzynarodowej arenie. Lech Poznań podejmował przy Bułgarskiej silny Bayer Leverkusen w ramach 2. kolejki fazy ligowej Ligi Europy. Mecz zakończył się katastrofalnym wynikiem 0:4, co dokładnie powtórzyło scenariusz z inauguracji pucharowej jesieni przeciwko Crystal Palace.

Kolejorz po dwóch rozegranych spotkaniach ma na koncie okrągłe zero punktów oraz zatrważający bilans bramkowy wynoszący 0:8. Takie statystyki dają poznaniakom niechlubne, ostatnie 36. miejsce w zbiorczej tabeli rozgrywek.

Festiwal błędów i koncert Patrika Schicka

Początek spotkania wcale nie zwiastował tak druzgocącej porażki. Przez pierwszy kwadrans podopieczni Nielsa Frederiksena potrafili odważnie doskoczyć do rywala, a dryblingi Patrika Walemarka czy Luisa Palmy momentami mąciły szyki defensywne „Aptekarzy”. Sytuacja zaczęła się jednak drastycznie sypać w 13. minucie, gdy boisko z powodu kontuzji musiał opuścić filar defensywy, Wojciech Mońka.

To, co wydarzyło się między 25. a 38. minutą, przeszło do koszmarnych kronik klubu z Wielkopolski:

  • 25. minuta: Terry Yegbe zagrywa piłkę ręką we własnym polu karnym, a sędzia wskazuje na wapno.
  • Patrik Schick pewnie wykorzystuje jedenastkę, otwierając wynik meczu.
  • Kilka chwil później Malik Tillman bezlitośnie pakuje piłkę do siatki po zamieszaniu pod bramką Mateusza Lisa.
  • W 38. minucie Schick ponownie staje przed szansą z rzutu karnego (sprokurowanego tym razem przez Mateusza Skrzypczaka) i ustala wynik pierwszej połowy na szokujące 0:3.

Bezradność po przerwie i perspektywy

W drugiej odsłonie meczu obraz gry nie uległ zmianie. Mimo że trener Bayeru Carles Martinez dokonał kilku korekt, a tempo spotkania nieco spadło, Lech nie potrafił znaleźć recepty na sforsowanie niemieckiej defensywy. Kropkę nad „i” w końcówce postawił Ibrahim Maza, który w 89. minucie wykorzystał wolną przestrzeń i podwyższył na 0:4.

W rodzimej Ekstraklase poznaniakom wiedzie się wyśmienicie, jednak przeskok jakościowy na europejskie salony obnaża wszelkie mankamenty kadrowe. Czasu na rozpamiętywanie nie ma – już w kolejnej serii gier Kolejorza czeka domowe starcie z kolejnym gigantem z Anglii, zespołem Sunderlandu. Czy tam uda się wreszcie przełamać strzelecką niemoc?

Źródło: Przegląd Sportowy przegladsportowy.onet.pl

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
DISQUS: