Dramatyczny półfinał i awans do decydującego meczu w Tokio
5 października 2026 roku zapisał się jako dzień pełen skrajnych emocji dla kibiców Carlosa Alcaraza. Najwyżej rozstawiony Hiszpan po raz kolejny w tym tygodniu musiał mocno się napocić, aby wywalczyć awans. W półfinale turnieju rangi ATP 500 na twardych kortach w Tokio zmierzył się ze swoim rodakiem, kwalifikantem Jaume Munarem.
Początek spotkania zupełnie nie zwiastował spokojnej przeprawy. Alcaraz kontrolował wydarzenia na korcie, prowadził już **5:3** w pierwszym secie i wydawało się, że domknie tę partię bez większych problemów. Nagle jednak w grze faworyta coś pękło. Hiszpan zanotował niewytłumaczalny przestój, przegrywając aż **16 punktów z rzędu**. Munar skrzętnie to wykorzystał, odwrócił losy partii i wygrał pierwszego seta **7:5**.
Powrót mistrza i lekcja pokory
Wielkie gwiazdy poznaje się jednak po tym, jak reagują na kryzysy. Alcaraz szybko otrząsnął się po zimnym prysznicu. Druga odsłona rozpoczęła się od festiwalu przełamań, ale z każdą minutą dominacja trzeciej rakiety świata stawała się coraz bardziej widoczna. Ostatecznie obrońca tytułu opanował sytuację, oddając rywalowi w dwóch kolejnych partiach zaledwie cztery gemy i zwyciężając **5:7, 6:3, 6:1**.
– Nie wiem, co wtedy się stało. Dobrze zacząłem mecz i serwowałem, a potem nagle straciłem kontrolę – kręcił głową z niedowierzaniem po ostatniej piłce.
Czas na finał z Jirim Lehecką
Dzięki tej wygranej 23-letni tenisista z Murcji stanął przed szansą na wywalczenie swojego **27. tytułu w 36. finale w karierze**. Co więcej, jest to dla niego pierwszy pojedynek o trofeum w głównym cyklu od kwietnia, kiedy to uległ Jannikowi Sinnerowi w Monte Carlo. Minione miesiące nie były łatwe dla Hiszpana, który długo wracał do dawnej dyspozycji po uciążliwej **kontuzji nadgarstka**.
W wielkim finale w stolicy Japonii naprzeciwko Alcaraza stanie rozstawiony z dalszym numerem Czech **Jiri Lehecka**. Czeski tenisista w półfinale zaprezentował zabójczą wręcz skuteczność, gładko pokonując Monakijcyka **Valentina Vacherota 6:4, 6:2** i nie tracąc przy tym swojego podania przez długie fragmenty meczu.
Dotychczasowy bilans bezpośrednich starć pomiędzy Alcarazem a Lehecką przemawia na korzyść Hiszpana, który prowadzi **3-1**. Ostatni ich pojedynek miał miejsce podczas tegorocznego US Open, gdzie górą również był zawodnik z Półwyspu Iberyjskiego. Czy w Tokio nadejdzie jednak rewanż, czy też Alcaraz dopisze do swojej kolekcji kolejne prestiżowe trofeum? Odpowiedź poznamy już wkrótce.

KOMENTARZE