Bolesna wpadka w Bolonii
19 września 2026 roku to data, którą Łukasz Skorupski z pewnością chciałby wymazać z pamięci. W spotkaniu 5. kolejki włoskiej Serie A, w którym Bologna podejmowała na własnym stadionie Torino, polski bramkarz był o krok od odniesienia cennega sukcesu pod wodzą nowego trenera Raffaele Palladino. Gospodarze prowadzili od 14. minuty po trafieniu Federico Bernardeschiego, kontrolowząc przebieg wydarzeń na boisku.
Wszystko pękło jednak w 77. minucie. Sandro Kulenović, były napastnik Legii Warszawa, zdecydował się na uderzenie z dystansu. Strzał Chorwata był lekki, wręcz sygnalizowany, a piłka zmierzała prosto w ręce doświadczonego golkipera. A jednak stało się najgorsze.
Skorupski miał futbolówkę na rękawicach, ale przepuścił ją w sposób, który natychmiast obiegł internetowe serwisy sportowe. Piłka przetoczyła się pod jego rękami i wpadła do siatki, ustalając wynik meczu na 1:1. Bologna po pięciu seriach gier wciąż pozostaje bez ani jednego zwycięstwa w lidze.
Włosi nie mają litości. Lawina krytyki
Włoskie media po końcowym gwizdku ruszyły do bezwzględnego ataku. Portal TuttoMercatoWeb nazwał całą sytuację „koszmarem Skorupskiego”, a redakcje Eurosportu oraz Sky Sports przyznały Polakowi bardzo niskie noty rzędu 4 w skali 1-10. Jeszcze dalej poszli dziennikarze z Bolonii, którzy w ostrych słowach podsumowali interwencję 35-letniego bramkarza, przypominając, że to już kolejna tak rażąca pomyłeczka w tym sezonie — wcześniej podobny błąd popełnił w starciu z Atalantą Bergamo.
Atmosferę wokół Polaka zagęszczają również wydarzenia pozaboiskowe. Kilka dni wcześniej wyszło na jaw, że Skorupski spóźnił się na odprawę przed meczem z Napoli, za co został karnie odsunięty na ławkę rezerwowych.
Szansa, która ucieka przez palce
Wszystko to dzieje się w niezwykle delikatnym momencie kariery zawodnika. Selekcjoner reprezentacji Polski, Jan Urban, podjął decyzję o pominięciu Skorupskiego przy powołaniach na najbliższe zgrupowanie kadry, stawiając na innych bramkarzy.
Gdy wydawało się, że po dramatycznych doniesieniach o poważnej kontuzji Kamila Grabary (który zerwał więzadła krzyżowe) przed polskimi golkiperami otworzy się zupełnie nowe rozdanie i szansa na powrót do narodowych barw, Skorupski zamiast argumentów sportowych dostarczył krytykom kolejnych nabojów. Zamiast ciszy i spokoju – we Włoszech znów wrze.

KOMENTARZE