Czarna środa polskich tenisistów w Nowym Jorku
Noc z 2 na 3 września 2026 roku zapisze się w pamięci polskich kibiców tenisa wyjątkowo ponuro. Na kortach Flushing Meadows w Nowym Jorku oglądaliśmy prawdziwą serię niepowodzeń. Z turniejem US Open pożegnali się kolejno Magda Linette, Hubert Hurkacz, a tuż po nich na drodze do drugiej rundy stanęła również Magdalena Fręch.
Łodzianka podchodziła do spotkania z rozstawioną z numerem 14. Ivą Jović w roli zawodniczki niżej notowanej, lecz po cichu licyliśmy na niespodziankę. Tym bardziej, że Polka w ostatnich tygodniach potrafiła napsuć krwi największym gwiazdom w turniejach przygotowawczych.
Obiecujący początek i bolesny zwrot akcji
Początek spotkania rozegranego na korcie Grandstand zwiastował zupełnie inny scenariusz. Mecz, ze względu na intensywne opady deszczu, musiał zostać przerwany we wtorek przy stanie **4:4 w pierwszym secie**. Wcześniej jednak Fręch zszokowała faworytek gospodarzy. Polka błyskawicznie przełamała rywalkę i odskoczyła na wynik 3:0.
18-letnia Amerykanka serbskiego pochodzenia szybko jednak otrząsnęła się z letargu. Jović uruchomiła swój potężny serwis i zaczęła narzucać własne warunki gry. Po wznowieniu zmagań dominacja nastolatki stała się faktem. Pierwsza partia padła łupem gospodarzy w stosunku **7:5**.
Popis 18-letniej gwiazdy i desperacka walka Polki
W drugim secie Fręch próbowała jeszcze szukać swoich szans, dotrzymując kroku przeciwniczce do stanu **2:2**. Niestety, im dłużej trwał pojedynek, tym bardziej uwidaczniało się przygotowanie fizyczne i mentalna dojrzałość młodej Amerykanki. Jović w kluczowych momentach zachowywała chłodną głowę, a gdy w decydującym gemie Polka próbowała jeszcze odrobić straty, ta odparła trzy break pointy potężnymi uderzeniami z serwisu.
Ostatecznie całe spotkanie zakończyło się wynikiem **7:5, 6:3** na korzyść Jović. Po ostatniej piłce 18-latka nie kryła ogromnej radości – jej ekspresyjna reakcja obiegła światowe media społecznościowe, pokazując gigantyczny ciężar, jaki zeszłoroczna rewelacja turniejów juniorskich zdołała z siebie zrzucić.
Co zostało Polakom na placu boju?
Porażka Fręch oznacza nie tylko pożegnanie z wielkoszlemową imprezą w singlu, ale również bolesną stratę punktową w rankingu WTA za ubiegłoroczną trzecią rundę. Po katastrofalnej środzie, w grze pojedynczej kobiet z Białło-Czerwonych została już tylko **Iga Świątek**, która w czwartek w drugiej rundzie zmierzy się z Argentynką Nadią Podoroską.

KOMENTARZE