Trzęsienie ziemi w Pentagonie. Siły lądowe USA zostały bez głównego cywilnego zwierzchnika

Strona głównaPolityka

Trzęsienie ziemi w Pentagonie. Siły lądowe USA zostały bez głównego cywilnego zwierzchnika

Kryzys obrony powietrznej w Ukrainie. S-300 zamiast Patriotów i grecki mur nie do przebicia
Rosyjska telewizja liczy polski sprzęt. Jak Kreml zareagował na defiladę na Wisłostradzie
Trzęsienie ziemi w Pekinie. Najbliżsi ludzie Xi Jinpinga wyrzuceni z armii

Kryzys na samej górze amerykańskiej armii

Wszystko ma swój punkt zapalny, a w resorcie obrony Stanów Zjednoczonych iskrzyło już od dawna. Na początku września 2026 roku Biały Don potwierdził oficjalnie to, o czym w kuluarach mówiło się od tygodni: Dan Driscoll, sekretarz sił lądowych USA (US Army Secretary), podał się do dymisji. To kolejne potężne uderzenie w strukturę dowodzenia Pentagonu za kadencji Donalda Trumpa, pogłębiające i tak głęboki kryzys kadrowy w armii.

Driscoll, weteran wojny w Iraku i bliski polityczny sprzymierzeniec wiceprezydenta J.D. Vance’a, stanowisko objął w lutym 2025 roku. Przez kilkanaście miesięcy uchodził za jednego z bardziej wpływowych graczy nowej administracji, forsujących modernizację sprzętową, walkę z biurokracją oraz programy szybkiego wdrażania tanich dronów bojowych. Jego odejście to jednak efekt brutalnej walki o władzę.

Konflikt z Pete’em Hegsethem

U źródła nagłego odejścia Driscolla leżą głębokie, trwające miesiącami spory z szefem Pentagonu, Pete’em Hegsethem. Obaj urzędnicy drastycznie różnili się wizją przyszłości armii oraz podejściem do kadrowe czystki w wojsku. Hegseth w ostatnich miesiącach zdecydował o usunięciu ze stanowisk lub zablokowaniu awansów kilkunastu generałów i admirałów, w tym kluczowego szefa sztabu sił lądowych, gen. Randy’ego George’a, z którym Driscoll blisko współpracował i którego publicznie wspierał.

Atmosfera gęstniała z dnia na dzień. Według doniesień amerykańskich mediów, konflikt dotyczył nie tylko strategii i zwolnień doświadczonych dowódców, ale także osobistych animozji i braku – zdaniem Hegsetha – odpowiedniej uległości ze strony podwładnego. Sytuacja stała się na tyle poważna, że Driscoll osobiście udał się do prezydenta Donalda Trumpa, by przedstawić mu alarmujący raport o zapaści kadrowej i liczbie zwolnionych weteranów walk, co miało mocno zaskoczyć amerykańskiego przywódcę. Ostatecznie jednak to lojalność wobec linii politycznej i tarcia wewnątrz resortu doprowadziły do jego rezygnacji.

Próżnia decyzyjna w Pentagonie

Konsekwencje tej dymisji są natychmiastowe i opłakane w skutkach dla stabilności struktur obronnych. Siły lądowe Stanów Zjednoczonych – największy rodzaj sił zbrojnych w kraju – zostały w tym momencie pozbawione zarówno cywilnego, jak i wojskowego zwierzchnika zatwierdzonego przez Senat. Obowiązki szefa armii tymczasowo pełni gen. Christopher LaNeve, postać bliska Hegsethovi, co już teraz budzi sprzeciw części Republikanów w Kongresie.

Biały Dom w oficjalnych komunikatach próbował łagodzić wydźwięk skandalu, chwaląc Driscolla za „wybitne przywództwo” w operacjach wojskowych oraz pomoc w nieoficjalnych rozmowach dyplomatycznych dotyczących wojny w Ukrainie. Trudno jednak ukryć fakt, że Pentagon pogrąża się w chaosie. W cieniu trwających konfliktów międzynarodowych, masowe czystki i odpływ kluczowych menedżerów obronnych pokazują, że walka frakcji wewnątrz administracji Trumpa zbierakrwawe żniwo na najwyższych szczeblach władzy.

Źródło: RSS Wiadomosci.gazeta.pl

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
DISQUS: