Nowy układ sił w PIT i CIT. Co zapowiedział rząd?
W połowie sierpnia 2026 roku polska scena polityczna i gospodarcza została postawiona w stan gotowości. Premier Donald Tusk wspólnie z ministrem finansów i gospodarki Andrzejem Domańskim zaprezentowali pakiet gruntownych zmian podatkowych, które mają wejść w życie od 1 stycznia 2027 roku. Głównym celem reformy – jak przekonują rządzący – ma być realna ulga dla rosnącej klasy średniej, która pod wpływem inflacji masowo wpadała w najwyższe widły podatkowe.
Zgodnie z nowym projektem, pierwszy próg podatkowy (stawka 12%) ma zostać podniesiony ze 120 tys. zł do 130 tys. zł rocznie. Dodatkowo rząd wprowadza zupełnie nową, pośrednią stawkę 24% PIT dla osób zarabiających w przedziale od 130 tys. do 150 tys. zł. Dopiero dochody przekraczające 150 tys. zł rocznie będą obciążone najwyższą stawką na poziomie 32%. Według szacunków resortu finansów ze zmian w skali PIT skorzysta około 3,5 miliona podatników, a maksymalna roczna oszczędność w portfelach ma sięgnąć do 3600 zł.
Kto zapłaci za reformę? Podwyżki dla najbogatszych i korporacji
Rząd nie ukrywa, że operacja ta generuje wielomiliardowe koszty, dlatego dziura budżetowa ma zostać domknięta za pomocą dodatkowych obciążeń nałożonych na najlepiej zarabiających oraz wielki biznes. Wśród zaproponowanych rozwiązań znalazły się:
- Podwyżka CIT z 19% do 22% dla podmiotów generujących roczne przychody przekraczające 50 mln euro (ok. 200 mln zł),
- Zwiększenie daniny solidarnościowej do 5% (wzrost o 1 pkt proc.) dla osób, których roczne dochody przekraczają 1 mln zł,
- Korekta limitów przychodowych dla podatników rozliczających się w formie ryczałtu.
Tak nakreślone numery błyskawicznie wywołały gigantyczną polityczną burzę. Prawica oraz środowiska wolnorynkowe nie pozostawiły na gabinecie Donalda Tusk suchej nitki, wytykając gabinetowi niespełnione obietnice i – zdaniem krytyków – zamach na przedsiębiorczość.
Ostra reakcja prawicy: „Oplucie Polaków” i „podatkowa kosmetyka”
Najgłośniej głos zabrał kandydat Prawa i Sprawiedliwości na premiera, Przemysław Czarnek, który w ostrych słowa skomentował rządowe zapowiedzi. Polityk nie szczędził ironii, nawiązując do ekonomicznych kompetencji rządzących:
„To, co wczoraj zaproponował pan Tusk z Domańskim, jest potwierdzeniem mojej tezy, że nadają się do Nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii” – grzmiał Czarnek podczas konferencji prasowej, określając zmiany mianem „oplucia Polaków” oraz taniej politycznej kosmetyki. Według jego wyliczeń propozycja PiS, zakładająca m.in. 12-proc. stawki do wyższych limitów, mogłaby zostawić w kieszeniach obywateli znacznie większe kwoty niż skromne, zdaniem opozycji, ustępstwa koalicji.
Równie krytycznie wypowiedział się lider Konfederacji, Sławomir Mentzen. W jego ocenie symboliczna korekta progów PIT to zasłona dymna dla „potężnego uderzenia w polskie małe firmy”, w szczególności poprzez restrykcyjne zmiany w ryczałcie, które uderzą w setki tysięcy samozatrudnionych. Głosy sprzeciwu zaczęły falami napływać również z Pałacu Prezydentego, co zwiastuje potężny klincz legislacyjny przed formalnym skierowaniem projektów do Sejmu.
Źródło: Ekonomia – Ekonomia w RMF24

KOMENTARZE