Matematyka ZUS-u bywa bezlitosna. Jeden błąd w kalendarzu kosztuje setki złotych
Zbliżasz się do wieku emerytalnego? Powszechny wiek to w Polsce 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn. Wielu pracowników z niecierpliwością odlicza dni do ostatnich urodzin w pracy, by natychmiast biec do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. I tu popełniają błąd. Polski system emerytalny działa bowiem jak skomplikowana maszyna matematyczna, w której data złożenia papierów ma gigantyczne znaczenie dla portfela.
Eksperci i analitycy ZUS są w tej kwestii wyjątkowo zgodni: w skali całego roku istnieją dokładnie dwa miesiące, w których opłaca się zakończyć aktywność zawodową i złożyć wniosek. Chodzi o luty oraz lipiec. Zrozumienie mechanizmów, które za tym stoją, pozwala zyskać na starość realne pieniądze bez przepracowania ani jednego dodatkowego dnia ponad plan.
Dlaczego luty i lipiec? Magia zimowej i letniej waloryzacji
Wszystko kręci się wokół pojęcia, jakim jest waloryzacja. W systemie emerytalnym mamy do czynienia z dwoma kluczowymi momentami w roku, które decydują o wysokości kapitału:
- Marzec: To czas waloryzacji świadczeń już pobieranych. Państwo podnosi wypłaty, by ratować emerytów przed skutkami inflacji. Jeśli złożysz wniosek w lutym, Twoja nowo wyliczona emerytura natychmiast załapie się na marcową podwyżkę. Zyskujesz wyższy start już w drugim miesiącu pobierania pieniędzy.
- Czerwiec: To moment gigantycznej waloryzacji składek zgromadzonych na koncie i subkoncie w ZUS (wraz z waloryzacjami kwartalnymi). Urząd przemnaża dotychczasowy kapitał przez wskaźniki odzwierciedlające kondycję gospodarki. Dlatego złożenie wniosku tuż po tym procesie – czyli w lipcu – sprawia, że ZUS wyliczy świadczenie na bazie mocno napompowanego kapitału.
Co ciekawe, złożenie dokumentów np. w maju lub w czerwcu bywa finansową pułapką. Osoby te uciekają z pracy tuż przed tym, jak państwo dopisze do ich składek pokaźne zyski z czerwonorocznej waloryzacji.
Pułapka tablic dalszego trwania życia i chłodna kalkulacja
Warto pamiętać o jeszcze jednym mechanizmie. ZUS dzieli zgromadzony kapitał przez tzw. średnie dalsze trwanie życia, wyrażane w miesiącach publikowanych w corocznych tablicach GUS. Im dłużej żyjemy jako społeczeństwo, tym wyższe są te mianowniki, co naturalnie obniża nowo wyliczane świadczenia.
Dlatego doradcy emerytalni radzą jedno: jeśli osiągasz wiek emerytalny pod koniec roku, nie śpiesz się z wnioskiem jesienią. Przetrwanie kilku dodatkowych miesięcy i celne wstrzelenie się w luty lub lipiec pozwala zneutralizować negatywne trendy demograficzne i wycisnąć z systemu maksimum. Zanim podejmiesz ostateczną decyzję o zerwaniu stosunku pracy, zawsze warto odwiedzić doradcę w ZUS i poprosić o symulację w kalkulatorze. Czasem odroczenie decyzji o zaledwie kilka tygodni daje korzyści na całą resztę emerytackiego życia.
Źródło: Ekonomia – Ekonomia w RMF24

KOMENTARZE